Polityka, towary czy rynki regionu stały się w ostatnich tygodniach tak "zgranymi" tematami, że inwestorzy koncentrują swoją uwagę na rozmiarach bazy. Jej rozciąganie do -50 pkt. faktycznie nie powinno umknąć uwadze, bo znacząco zmienia ryzyko inwestycji. Samo w sobie nie jest jednak przesłanką do stawiania prognoz nowych szczytów hossy, a już na pewno nie do prognozowania w średnim terminie. W ostatnich latach znaczenie bazy jako "antywskaźnika" znacząco się zmniejszyło, gdyż to zagranica zaczęła kształtować trendy na GPW, a bazę kształtują głównie indywidualni inwestorzy. Wigometr też daleki jest od doskonałości, w czym mniejsza zasługa prognozujących, a większa zawężenia prognozy do najbliższych sesji. W ten sposób głos w ankiecie nie zawsze idzie w parze ze średnioterminowym nastawieniem.
Ogromny pesymizm wynikający z ww. wskaźników zestawiłbym z ostatnią comiesięczną ankietą Pentora (Pengab), z której wielokrotnie przywoływałem tutaj saldo prognozy popytu na akcje. Przewidywania 200 placówek bankowych w średnim terminie są w tej chwili chyba najlepszym wskaźnikiem nastroju. Okazuje się, że w marcowej ankiecie saldo prognozy nieznacznie spadło z 33 pkt. do 31 pkt., a saldo oceny popytu na akcje pozostało na tym samym poziomie 26 pkt. W okresie przeprowadzania ankiety WIG20 był na tych samych poziomach. Taki nastrój sugeruje, że pozostanie na nich nadal, a wskazania Wigometru czy kontraktów wynikają bardziej z emocji, niż oceny rynku w perspektywie kolejnych miesięcy.
Skoro o sentymencie mowa, to warto też zwrócić uwagę, że pojawiła się spora rysa na "ścianie strachu" w USA. Liczba byków w ankiecie Investors Intelligence wzrosła z 42,3 do 46,3% a niedźwiedzi spadła z 33% do 30,5%. Kończy się etap nakręcania wzrostu pesymizmem.