Początek czwartkowej sesji na Wall Street przyniósł spadki głównych indeksów. Nastroje popsuła publikacja lutowych danych o sprzedaży domów na rynku wtórnym. Niespodziewanie wzrosła ona o 5,2 proc., do 6,91 mln, gdy rynek szacował, że sprzedaż spadnie o 2,4 proc. Takie dane potwierdziły oczekiwania na przedłużenie cyklu zaostrzania polityki monetarnej przez Fed, które wróciły po publikacji inflacji bazowej PPI w ostatni wtorek. Jednak na razie czternaście dotychczasowych podwyżek stóp procentowych w USA nie zrobiło na rynku akcji większego wrażenia. W ciągu tych 21 miesięcy zaostrzania polityki monetarnej przez Zarząd Rezerwy Federalnej indeks szerokiego rynku S&P500 wzrósł o ponad 15 proc.
Aktualnie dalszy wzrost S&P500 wciąż jest realny. Od czterech miesięcy indeks ten porusza się w kanale wzrostowym. Jego górne ograniczenie tworzy barierę podażową na 1320 pkt, dolne natomiast na 1270 pkt. Wzrost w ostatnich dniach do najwyższego poziomu od maja 2001 roku, przewaga popytu na wykresie dziennym, korzystna sytuacja na większości wskaźników, czy też utrzymujące się średnioterminowe sygnały kupna na wykresie w kompresji tygodniowej sprawiają, że na chwilę obecną wzrost to najbardziej prawdopodobny scenariusz.
Jak pokazuje przykład ostatnich czterech miesięcy, ich dynamika nie będzie raczej duża. Dlatego też dalej można oczekiwać falowania indeksu. Jednakże to wspinanie się po przysłowiowej ścianie strachu jest niezmiernie korzystne dla rynku akcji. Głównie z uwagi na trwałość trendu. Ewentualne przyśpieszenie wzrostu mogłoby bowiem być pierwszym sygnałem poprzedzającym nadejście bessy.
Trend trwa, dopóki nie zostaną wygenerowane sygnały jego zakończenia. W przypadku indeksu szerokiego rynku pierwszym takim sygnałem byłoby wybicie dołem z opisywanego czteromiesięcznego kanału, czyli spadek poniżej 1270 pkt. Jednak dopiero zejście poniżej 1220 pkt, a więc wyjście dołem ze znacznie większego, bo dwuletniego, kanału wzrostowego, w jakim pozostaje S&P500 (górne ograniczenie 1340 pkt.), pozwoliłoby prognozować spadki na przestrzeni kolejnych 9-12 miesięcy.