Około 300 tys. Polaków pracujących w Wielkiej Brytanii musi płacić podwójny PIT. Umowa o unikaniu podwójnego opodatkowania, podpisana w 1976 r., stanowi bowiem, że dochód osiągnięty w tamtym kraju trzeba jeszcze opodatkować w Polsce, potrącając jedynie kwoty zapłacone już brytyjskiemu fiskusowi. Rosnąca emigracja zarobkowa spowodowała, że problem jest coraz poważniejszy.
Nie ma szans na szybką renegocjację umowy. Resort finansów ocenia, że rozmowy z Londynem uda się zakończyć dopiero pod koniec roku. Potem nowe porozumienie musi ratyfikować jeszcze Sejm.
MF ma jednak pomysł, jak ulżyć emigracji. - Pragnę uspokoić wszystkich Polaków, pracujących za granicą, a w szczególności w Wielkiej Brytanii. Obowiązujące przepisy dają nam możliwość zmiany stanu rzeczy bez oczekiwania nowej umowy międzynarodowej - stwierdziła w piątek wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska. Pomysł resortu polega na modyfikacji przepisu ustawy o PIT, który mówi, że osoby "czasowo przebywające za granicą" mają prawo zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów tzw. diety służbowe (wyliczane na podstawie specjalnych przepisów). To pozostałość ułatwień dla dyplomatów odwiedzających obce kraje. Obecna ustawa wprowadza jednak limit odliczeń na poziomie 30 diet rocznie. - W przygotowywanych przez resort zmianach podatkowych rząd zniesie to ograniczenie - zapowiedziała wicepremier.
Jej zdaniem, dzięki takiej zmianie osoby pracujące w Wielkiej Brytanii będą mogli zaliczyć do kosztów uzyskania przychodów około 30 funtów dziennie, czyli 900 funtów rocznie. Choć reforma podatkowa ma wejść w życie z początkiem 2007 r., Z. Gilowska chce, aby brak limitów diet był stosowany jeszcze w rozliczeniach za 2006 r.
Z reformy skorzysta nie tylko Polonia brytyjska. - Dotyczy ona wszystkich, którzy podejmują legalną pracę za granicą - zapewniła Z. Gilowska. Na razie resort nie wie, jakie będą koszty takiego rozwiązania. - Trwają szacunki. Gotowy projekt będzie zawierać ocenę skutków regulacji. Na pewno koszty są poważne - powiedziała wicepremier.