Rynek bardzo dobrze przyjął decyzję Bayera o planowanym zakupie. Bezpośrednio po jej ogłoszeniu w górę poszybowały walory zarówno Scheringa (wzrost w czwartek o 5 proc.), jak i inicjatora fuzji (zwyżka o 1,2 proc.).
Merck zdecydował się w piątek pozostać przy swojej dotychczasowej ofercie na poziomie 77 euro za akcję (oferta Bayera to w przeliczeniu 86 euro za papier). Tym samym spełniły się oczekiwania analityków, którzy dzień wcześniej zgodnie twierdzili, że firma nie przedstawi korzystniejszej propozycji niż jej rywal.
Prezes Bayera, Werner Wennig, stara się wzmocnić farmaceutyczną gałąź firmy z Leverkusen, zmierzając do największego przejęcia w historii koncernu. Jeżeli dojdzie do połączenia dwóch niemieckich gigantów, powstanie podmiot, którego roczne obroty, tylko w sektorze leków, wyniosą 15 mld euro, a łączne aktywa 42,8 mld euro. Kapitalizacja osiągnie poziom 42,7 mld euro. Dzięki fuzji, Bayer najprawdopodobniej odzyska czternastą pozycję wśród największych firm branży na świecie. Stracił ją po skandalu z 2001 r., związanym z obniżającym cholesterol Baycolem, który wywoływał efekt uboczny w postaci zaniku mięśni.
Przez ostatnie lata spółka z Leverkusen szukała partnera, który by wzmocnił jej gałąź farmaceutyczną. - Schering to jedna z ostatnich niemieckich firm z branży do przejęcia - powiedział Michael Trauth z Wuerttembergische Kapitalanlagegesellschaft.
- Obie korporacje wzajemnie się uzupełniają i jednocześnie hołdują tej samej strategii rozwoju - uważa prezes Scheringa Hubertus Erlen. - Działając razem będą bardziej konkurencyjne - dodał. Po fuzji koncern będzie mieć sześć centrów badawczych oraz 50 leków w fazie badań, w tym 19 już na etapie testów klinicznych.