Dotychczasowy przebieg marcowej koniunktury na polskim rynku akcji sugeruje, że podobnie jak w dwóch poprzednich miesiącach tego roku również również i w miesiącu kończącym I kwartał będziemy mieli do czynienia z przewagą małych spółek nad segmentem blue chips. Co więcej, wydaje się, że przesłanki leżące u podstaw tej tendencji sugerują jej kontynuację w przyszłości.

Inwestorzy giełdowi zainteresowani lokowaniem kapitału w polskie "maluchy" nie zawiedli się generalnie publikowanymi wynikami finansowymi. Jak wynika z prezentowanych raportów spośród 10 największych spółek z indeksu WIRR aż 70 proc. poprawiło wynik netto w IV kwartale 2005 r. w stosunku do analogicznego okresu roku poprzedniego. Dzięki temu skala różnicy w wycenie między firmami wchodzącymi w skład WIG20 i WIRR z punktu widzenia wskaźnika P/BV (2,10 dla WIG 20, 1,65 dla WIRR) jest nadal znacząca i wskazuje na wyższą atrakcyjność tych drugich.

Nadal dostrzec można realne perspektywy kontynuacji łagodzenia polityki pieniężnej w naszym kraju. Wydaje się na przykład, że większość członków RPP jest skłonna uznawać, że procesy inflacyjne na tyle wygasają, a utrzymywanie w dłuższym okresie niskich stóp przez tę instytucję jest zasadne. Tego typu warunki monetarne są, oczywiście, czynnikiem szczególnie sprzyjającym dla segmentu przedsiębiorstw o mniejszej kapitalizacji.

Brak dużej liczby ofert publicznych powoduje, że krajowi inwestorzy indywidualni są skłonni w coraz większym stopniu angażować swe oszczędności na rynku wtórnym, co z natury rzeczy sprzyja kontynuacji hossy małych spółek. W grupie blue chips zaś sytuacja nadal jest nierozstrzygnięta aczkolwiek z punktu widzenia osób przyjmujących horyzont średnioterminowy dogodny moment kupna zbliża się. Przypominam, że w kwietniu przypada teoretyczny dołek dominującego cyklu.