Na rynku spekuluje się, że placówki BPH mógłby odkupić Leszek Czarnecki, główny właściciel Getinu Holding, do którego należy szybko rozwijający się Getin Bank, lub Zygmunt Solorz-Żak, właściciel Polsatu i niewielkiego Invest-Banku. Czy są zainteresowani? - Bez komentarza - mówi Grażyna Bukowska, rzeczniczka Getinu Holding. Z. Solorz stwierdził w rozmowie z PARKIETEM, że nie dostał żadnej propozycji tego typu. Dodał, że nie wie, jak by się zachował, gdyby ją otrzymał.
Zdaniem M. Jurasia, trudno sobie wyobrazić, by rząd chciał wspierać prywatnych inwestorów. - Jeśli ten pomysł w ogóle jest rozważany, to za najpoważniejszego kandydata do odkupienia placówek i marki BPH uważam PZU. Dałoby się to "sprzedać" jako starania na rzecz budowy polskiej grupy finansowej - ocenia Juraś.
Zachować jak najwięcej
Pekao i BPH dysponują w sumie ok. 1,3 tys. oddziałów. M. Juraś z DM BZ WBK szacuje liczbę "dublujących się" placówek (czyli takich, które włoski inwestor chciałby zlikwidować) na 100-200. Ile mogłyby one kosztować? - W tej chwili otwarcie niewielkiego oddziału, zatrudniającego do 10 osób to dla banku wydatek do miliona złotych. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że w tym wypadku chodziłoby zapewne o placówki razem z klientami i ich rachunkami. W tym wypadku kwotę należałoby pomnożyć razy trzy - analizuje Juraś. Specjaliści nie są natomiast w stanie oszacować, ile UniCredito mogłoby dostać za markę BPH.
Możliwe, że w trakcie negocjacji z UniCredito strona rządowa chciałaby nakłonić Włochów do wystawienia na sprzedaż większej liczby placówek BPH. - Trzeba jednak pamiętać, że Włosi będą chcieli jak najwięcej zachować dla siebie - zastrzega M. Materna.
Rozmów ciąg dalszy