Reklama

Dlaczego Kopex zatrudniał pół tysiąca masarzy

Polskie firmy działające w krajach Unii Europejskiej muszą stawić czoła przepisom podatkowym i tamtejszym związkom zawodowym. Jak sobie radzą?

Publikacja: 28.03.2006 07:43

Francuska Inspekcja Pracy wezwała Zakłady Remontowe Energetyki Warszawa do wypłacania Polakom pracującym nad Sekwaną takich pensji, jakie otrzymują Francuzi.

ZREW płaci minimum

W Elektrowni Pourcheville giełdowy ZREW zatrudnia 36 osób. - Płacimy naszym pracownikom francuską pensję minimalną. Nie podoba się to największemu we Francji związkowi zawodowemu - CGT. Nie chodzi o dobro polskich pracowników, ale o interes francuskich robotników, dla których jesteśmy poważnym zagrożeniem. Teraz sprawą zajmują się prawnicy - twierdzi Paweł Rychter, prezes ZREW-u.

Kontrakt warszawskiej spółki nie jest duży (najwyżej kilka milionów złotych). Nawet w przypadku gdy związki zawodowe utargują swoje, firma nie straci na kontrakcie, choć rentowność umowy spadnie. - Istotne jest również to, że zamiast skupiać się na zleceniu, borykamy się z problemami, które są uciążliwe i dezorganizują pracę - dodaje prezes ZREW-u.

Na początku związki

Reklama
Reklama

zawodowe

Z podobnymi problemami borykał się też Remak, którego przychody w 2005 r. w większości pochodziły z umów za granicą. - Mam dobrą radę dla wszystkich, którzy chcą rozpocząć znaczące prace u klientów z Unii Europejskiej. Przede wszystkim przed podpisaniem kontraktu należy dogadać się ze związkami zawodowymi oraz przedstawicielem tzw. porozumienia między pracodawcami i pracownikami - mówi Marek Brejwo, prezes Remaku. - Największe problemy mieliśmy w Wielkiej Brytanii. Wynikały z niepodpisania ze związkami porozumienia zgodnego z brytyjską specyfikacją pracy NAECI. To głównie dlatego kontrakt w Arlington nie okazał się tak dobry, jak powinien - dodaje.

Zamiast węgla - rozbiór

mięsa

Nieco inne problemy podczas wykonywania zlecenia w Niemczech miał giełdowy Kopex. Niemieckie prawo nakłada dodatkowy podatek na zagraniczną firmę, która ponad 50 proc. przychodów osiąga z prac budowlanych. - To rujnuje budżet kontraktu i sprawia, że zlecenia są dużo mniej rentowne. Niestety, roboty górnicze są podciągnięte pod kategorię budowlaną - twierdzi Rafał Rost, prezes Kopeksu, który specjalizuje się m.in. w pracach dla górnictwa.

Polska firma poradziła sobie z tym przepisem. Zatrudniła blisko pół tysiąca masarzy, którzy pracowali w niemieckich zakładach mięsnych. Tym samym roboty górnicze nie przekraczały już 50 proc. ogólnych przychodów, jakie firma osiągała w Niemczech. - Działalność masarska nie była stricte zyskowna. Ale zarabiała na siebie. Również masarze mieli dużo większe pensje niż w Polsce. Zysk Kopeksu wynikał z uniknięcia znacznego podatku. Wszyscy byli zadowoleni - mówi Rafał Rost. Masarze byli zatrudnieni w Niemczech przez półtora roku.

Reklama
Reklama

Przede wszystkim zarobki

Związki zawodowe szczególną uwagę zwracają na zarobki polskich robotników. Chcą, aby zarabiali tyle samo, co miejscowi. - To absurd, w takiej sytuacji nie opłacałoby się brać zagranicznych zleceń. W Anglii związki chciały, aby polscy pracownicy zarabiali od 7,3 do nawet 22 funtów za godzinę. Do tego dochodzą świadczenia dodatkowe, różne diety, dodatki, rozłąkowe itp. Jest tego dużo. Wszystko trzeba uwzględnić. W przeciwnym wypadku na pewno pojawią się problemy. Podczas negocjacji można jednak zbijać stawki godzinowe - mówi prezes Remaku.

Osobną kwestią jest liczba godzin pracy w tygodniu. W większości krajów UE można pracować 40 godzin. Dla polskich firm jest to raczej nie do przyjęcia. Ich pracownicy są na budowie średnio 10-12 godzin dziennie. Dzięki temu zlecenie można wykonać w krótszym czasie, co obniża koszty. - Mimo problemów ze związkami zawodowymi, polskie spółki zdobywają kontrakty w UE. Jesteśmy szybsi, wydajniejsi i znacznie tańsi. Sądzę, że to nie powinno się zmienić w najbliższych latach - twierdzi Marek Brejwo.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama