W nienajlepszych nastrojach rynek akcji na świecie czekał wczoraj na decyzję amerykańskiego banku centralnego w sprawie polityki monetarnej. Powszechnie spodziewano się kolejnej podwyżki głównej stopy o 25 pkt bazowych, do 4,75 proc., jednak ważniejsze miały być wskazówki co do dalszych posunięć. Federalny Komitet Otwartego Rynku po raz pierwszy zbierał się pod wodzą Bena Bernanke.
Wskaźniki na Wall Street otworzyły się na minusie, ciągnąc za sobą indeksy europejskie, które wcześniej były nad kreską. Nastroje poprawiło nieco opublikowanie przez Conference Board indeksu zaufania amerykańskich konsumentów do gospodarki. Wzrósł on ze 102,7 pkt do 107,2 pkt, czyli poziomu najwyższego od maja 2002 r. Ekonomiści oczekiwali spadku.
Wśród przecenionych papierów znalazły się m.in. akcje koncernu farmaceutycznego Eli Lilly (-3,1 proc.) po obniżeniu rekomendacji przez dwa domy maklerskie. Spadały też papiery Lucenta (-1,3 proc.), po doniesieniach, że w przypadku fuzji z francuskim Alcatelem część badawcza firmy odpowiadająca za sprawy bezpieczeństwa znalazłaby się pod wyłącznym zarządem Amerykanów. Wyróżniały się akcje General Motors, rosnąc o ok. 1 proc. Koncern poinformował, że rozpoczął akcję zwalniania pracowników z fabryk w USA, która ma pomóc mu w przywróceniu rentowności.
W Europie początkowo panowały dobre nastroje, m.in. dzięki doniesieniom z Niemiec, gdzie znów niespodziewanie wzrosło zaufanie przedsiębiorców do gospodarki. Później przyszła przecena. Mocno staniały akcje Vodafone (-3 proc.) i France Telecomu (-1,7 proc.), a razem z nimi także papiery innych telekomów. Komisja Europejska zapowiedziała, że wprowadzi regulacje ograniczające wysokość opłat roamingowych. Wśród spadkowiczów znalazł się też brytyjski bank Standard Chartered (-3,5 proc.), w którym udziały wykupił singapurski Temasek Holding.
Londyński FT-SE 100 spadł o 0,61 proc., niemiecki DAX o 0,37 proc, a paryski CAC-40 o 0,24 proc. O 22.00 Dow Jones tracił 0,56 proc., a technologiczny Nasdaq Composite 0,3 proc.