Reklama

Wymagające i demokratyczne

Jakie pieniądze trzeba mieć, by stać się klientem bankowości prywatnej? W niektórych bankach wystarczy 100 tysięcy złotych. Zwykle potrzeba jednak mieć kilka razy więcej.

Publikacja: 30.03.2006 09:22

Do otwarcia sobie rachunku bankowości prywatnej nie wystarczą dobre chęci. Bank musi być przekonany, że trafił na odpowiednią osobę. A nic nie przekonuje tak dobrze, jak pieniądze. Dlatego w bankach ustalone są zwykle limity, które pozwalają uznać klienta za "prywatnego".

Najczęściej limit wynosi 500 tys. zł. Tak jest w PKO BP, Pekao i BRE Banku (w BRE do niedawna próg był niższy, wynosił 200 tys.) - to trzy z czterech instytucji o największym udziale w tym segmencie rynku. "Do prestiżowej grupy klientów BRE Private Banking należą również osoby, które dysponują mniejszymi niż 500 tys. zł środkami, ale o uznanej pozycji społecznej (np. notariusze, ludzie świata kultury i sztuki, lekarze)" - informuje bank. Pół miliona wymagał również Fortis Bank Polska, który na rynku private banking pojawił się w ubiegłym roku. Teraz poinformowano nas, że "usługi private banking w Fortis Banku kierowane są do osób z potencjałem finansowym, który każdorazowo ocenia bank".

Za "demokratyczny" należy uznać Bank Millennium, który oferuje usługi "Millennium Prestige". By z nich korzystać, wystarczą aktywa na poziomie 100 tys. zł lub miesięczne wpływy na rachunek w wysokości 12 tys. zł. Można nawet ich nie mieć - w przypadku niespełnienia tych kryteriów, za prowadzenie rachunku pobierana jest miesięczna opłata w wysokości 45 zł.

Podobnie niewielkie wymagania ma wobec klientów ING Bank Śląski. Żeby zostać tam klientem bankowości prywatnej, trzeba mieć 100 tys. zł aktywów albo miesięczne wpływy na rachunek w wysokości 7,5 tys. zł. Warto jednak mieć na uwadze, że dla usługi "Private Banking" kryterium finansowe to aktywa na poziomie minimum 400 tys. zł (albo równowartość w walucie obcej).

W Raiffeisen Bank Polska trzeba mieć na rachunku 200 tys. zł (albo miesięczne wpływy na poziome 10 tys. zł). Podobnie w Banku Handlowym. 200 tys. wystarczy, by bank otworzył rachunek CitiGold. Jeśli jednak klient może się pochwalić aktywami na poziomie pół miliona dolarów (przy obecnym, niskim kursie dolara - jest to nieco ponad 1,5 mln zł), to bank proponuje obsługę w "centrum inwestycyjnym", które zapewnia klientom zindywidualizowane zarządzanie majątkiem oraz ciągły przegląd ich portfela.

Reklama
Reklama

W Kredyt Banku limit wynosi 250 tys. zł. Takie aktywa klient musi mieć zgromadzone w spółkach grupy kapitałowej KBC (w Polsce, oprócz KB, należy do niej m.in. Warta). Można dysponować mniejszą kwotą w sytuacji gdy ktoś dopiero chce nawiązać współpracę z Kredyt Bankiem. "W ten sposób chcemy zaprosić do współpracy klientów, którzy - zanim zainwestują w naszym banku większe środki - chcą nas wcześniej sprawdzić, przetestować" - poinformowano nas w banku. Jeśli test wypadnie pomyślnie, to w okresie 12 miesięcy od otwarcia rachunku trzeba uzupełnić aktywa do wymaganej kwoty.

Program private banking Banku BPH jest skierowany do klientów, którzy mają w banku lub w spółkach grupy przynajmniej 300 tys. zł albo miesięczne wpływy na rachunek w wysokości minimum 20 tys. zł (bank ma zamiar wkrótce obniżyć poziom wymaganych wpływów do 15 tys. zł). Takie pieniądze wystarczają do usług bankowości prywatnej w "wersji podstawowej". W ramach private bankingu, w BPH istnieje "Private Banking & Investment" - adresowany do klientów, którzy mają aktywa w wysokości minimum pół miliona złotych.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama