Rabobank Polska planuje na ten rok 10-proc. poprawę wyników. W ub.r. bank zarobił 8,3 mln zł netto (o niemal 60 proc. więcej niż w 2004 r.). Mimo że oczekiwana dynamika w tym roku jest znacznie słabsza niż w poprzednim, prezes Dariusz Ledworowski jest zdania, że cel jest ambitny. - Działamy głównie na rynku rolno-spożywczym, na którym bardzo szybko rośnie konkurencja. Do niedawna banki bardzo ostrożnie podchodziły do tego sektora. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej wszystkie największe banki "przeprosiły się" z tym sektorem - powiedział Ledworowski na wczorajszym spotkaniu z dziennikarzami.
Wzrost konkurencji i spadek marż przy obsłudze firm rolno--spożywczych powoduje, że bank szuka innych nisz. Od kilku lat stara się być aktywny na rynku firm telekomunikacyjnych. Według prezesa, teraz ten segment daje 10-15 proc. przychodów banku. Rabobank Polska zamierza również zajmować się obsługą firm energetycznych i farmaceutycznych. - To są stabilne i rosnące sektory - wyjaśnił D. Ledworowski. Kredytowanie przedsiębiorstw z tych branż ograniczy również sezonowe wahania portfela kredytowego banku, które wiąże się z udzielaniem pożyczek firmom związanym z rolnictwem. W ub.r. portfel kredytowy zmalał o 1 proc., do 1,68 mld zł, ale średnia wartość kredytów w bilansie w ciągu roku zwiększyła się o 20,5 proc., do 1,81 mld zł.
Właściciel polskiego banku - Rabobank International - jest również 35-proc. udziałowcem Banku Gospodarki Żywnościowej. Według wiceprezesa Gerda Boeckenhoffa, w ten sposób holenderski bank ma możliwość zwiększenia obecności w sektorze żywnościowym. Obsługiwać ma nie tylko przemysł przetwórczy (tym głównie zajmuje się Rabobank Polska), ale także samych producentów żywności (domena BGŻ).