Wczoraj akcje podrożały z 3,4 zł do 4,8 zł. Właściciela zmieniło 414 tys. walorów. Tymczasem spółka nie prowadzi działalności gospodarczej od 2004 roku. W raportach kwartalnych regularnie pojawia się zapis, że poszukiwany jest inwestor, który umożliwiłby rozpoczęcie produkcji i handlu wyrobami metalowymi. Wcześniej firma, jako Pekpol, sprzedawała maszyny dla zakładów mięsnych. To najwyraźniej martwy zapis. - Nie przewidujemy, żeby w tej sprawie w najbliższym czasie coś się zmieniło - oświadcza Konstanty Litwinow, prezes Arksteelu. Jak zapewnia, nie należy spodziewać się żadnego komunikatu, który uzasadniałby wzrost. - Jak wiemy, w historii Arksteelu były już zwyżki i spadki - komentuje sprawę prezes.

Ostatnim razem kurs wzrósł tak mocno w maju zeszłego roku. 49-proc. zwyżkę (do 5,6 zł) wywołały nadzieje związane z ukraińskim Donbasem, który dostał wyłączność na zakup Huty Częstochowa. K. Litwinow szefuje również firmie ISD Steel, przedstawicielstwu Donbasu w Polsce. W maju spekulowano, że huta wejdzie na giełdę właśnie poprzez Arksteel. Podobnie było jesienią, kiedy Donbas podpisał umowę wstępną w sprawie huty. Kurs skoczył o 13 proc. Tymczasem ukraiński inwestor deklaruje, że nie zamierza sprzedawać Huty Częstochowa na giełdzie.