Na koniec sesji mieliśmy spadek kontraktów na sesyjne minima zdynamizowany przez rozciąganie ujemnej bazy. Ta słaba końcówka zupełnie jednak nie oddaje charakteru czwartkowej sesji. Większość dnia spędziliśmy w spokojnej konsolidacji, w czasie której panowała zmowa bierności podaży. Fundusze "pilnowały" kursów największych spółek i momentami WIG20 był najmocniejszym indeksem w regionie. Zresztą uwadze nie powinien umknąć też fakt, że WIG poprawił historyczne szczyty, co w zestawieniu z ponad 100-pkt. dystansem WIG20 od analogicznych poziomów, również potwierdza spory udział "window dressing" w tym wzroście. Mniejszymi spółkami znacznie łatwiej poprawić wyceny jednostek.
Na piątkowej sesji ten efekt końca kwartału może być jeszcze bardziej widoczny. Choćby tylko z tego powodu do oceny końcówki tygodnia należy podchodzić bardzo ostrożnie. Wprawdzie trudno odmówić podstaw do wzrostu takich spółek jak KGHM i PKN (odpowiedzialne za ponad połowę wzrostu WIG20), gdy tak wyraźnie rosną ceny surowców, ale z drugiej strony ignorowanie nowych szczytów na wykresie rentowności amerykańskich obligacji nie będzie trwałe. W ostatnich dwóch miesiącach fundusze z emerging markets trochę panicznie reagowały na zmiany na tym rynku. Teraz końcówka kwartału powstrzymała podaż, co może stworzyć mylne wrażenie, że temat carry trade nie jest już istotny. Powróci znowu w pierwszym kwietniowym tygodniu.
Na koniec warto wrócić do wałkowanego ostatnio tematu sentymentu w USA, bo mamy kolejny tydzień, w którym ankieta Investors Intelligence po raz kolejny pokazała wzrost liczby byków (z 46,3% do 46,7%) oraz spadek liczby niedźwiedzi (z 30,5% do 28,3%). Przypomnę, że od początku roku do połowy marca tendencja była odwrotna i mocno to wspierało wzrosty.