Kolejny tydzień upłynął pod znakiem obaw związanych ze wzrostem stóp procentowych. Przekonanie, że cykl podwyżek jeszcze się nie zakończył, podbijało rentowność obligacji. W przypadku 10-latek rosła nieprzerwanie od początku tygodnia, by w czwartek zbliżyć się do szczytów sprzed dwóch lat. Inwestorzy na rynku akcji wciąż nie mogli się zdecydować, czy obecną sytuację na rynku papierów skarbowych interpretować pozytywnie (jako oznakę dobrej kondycji gospodarki) czy negatywnie (zmniejszenie atrakcyjności bardziej ryzykownych lokat i zagrożenie dla gospodarki).
S&P 500 w kanale
Zyskowność obligacji w Stanach Zjednoczonych rośnie systematycznie od połowy stycznia. W tym czasie podniosła się z 4,3 proc. do ponad 4,8 proc., najwyższego poziomu od prawie dwóch lat. Ten wyraźny ruch nie miał negatywnego wpływu na kondycję giełdy, bo indeksy nie spadały. Równocześnie jednak styczniowe maksimum zostało poprawione tylko nieznacznie. Tegoroczne notowania S&P 500 wpisują się w kanał rosnący, którego dolną granicę stanowi linia łącząca dołki z końca grudnia 2005 r. oraz lutego 2006 r., a górną - równoległa prosta biegnąca po górkach ze stycznia i marca. Tak wyznaczony opór dał o sobie znać w czwartek - po dotarciu do niego uaktywniła się podaż i zepchnęła indeks w dół.
W jaki sposób coraz wyższa zyskowność papierów skarbowych wpływa na układ sił na rynku? Pogarsza relacje pomiędzy stopą zysku dla akcji, będącą odwrotnością wskaźnika C/Z, a rentownością obligacji. Dla zysku operacyjnego ta różnica wynosiła na koniec 2005 r. 1,55 pkt proc., teraz zbliżyła się do 1 pkt proc. Jest najniższa od końca 2004 r. Jednocześnie znalazła się poniżej średniej z okresu od początku 2003 r. Wyraźne pogorszenie sytuacji nastąpiło, pomimo że wyniki za ostatnie trzy miesiące minionego roku były bardzo dobre. Zmiana jest rzeczywiście widoczna, ale nie jest na tyle istotna, by skłaniać do wyprzedaży akcji. Nawet dalszy wyraźny wzrost zyskowności obligacji (przy założeniu utrzymania zysku na akcję dla spółek z S&P 500 na obecnym poziomie i niezmienionej wartości indeksu) nie spowoduje drastycznego pogorszenia relacji pomiędzy stopą zysku a rentownością. Przy dochodowości na poziomie 5,3 proc. różnica wciąż jeszcze będzie dodatnia i pozostanie na znacznie wyższym poziomie niż była w 2003 r.
Co z premią za ryzyko?