Raiffeisen Bank Polska informował niedawno o przeprowadzeniu pierwszej w Europie Środkowej tzw. syntetycznej sekurytyzacji. W ten sposób bank "pozbył się" kredytów o wartości ponad 1 mld zł. - Faktycznie one zostały w naszym bilansie. Sprzedaliśmy tylko ryzyko. W konsekwencji zmniejszyła się wartość tzw. aktywów ważonych ryzykiem i wzrósł współczynnik wypłacalności - wyjaśnia Piotr Czarnecki, prezes RBP. O ile? Według prezesa, współczynnik podniósł się o 1,2 pkt. proc.
W końcu ub.r. bank miał współczynnik wypłacalności na poziomie 9 proc. wobec 10,6 proc. w grudniu 2004 r. Minimum określone przez nadzór bankowy to 8 proc. Gdyby nie sekurytyzacja, bank mógłby stanąć wkrótce przed koniecznością przeprowadzenia nowej emisji akcji.
Prawdopodobna oferta
Zdaniem prezesa, emisja w tym roku i tak jest bardzo prawdopodobna. Bank chce być przygotowany na wejście w życie (w styczniu 2007 r.) tzw. Bazylei II - nowych zasad określania adekwatności kapitałowej w bankach. Jak przewidują specjaliści, w polskich bankach będzie się ona wiązać z wyższymi wymogami kapitałowymi. P. Czarnecki nie ujawnił, jaka może być kwota nowej emisji. W końcu ub.r. fundusze własne RBP wynosiły 882 mln zł.
P. Czarnecki podkreśla, że wzrost współczynnika wypłacalności to nie jedyna korzyść z przeprowadzenia sekurytyzacji. - Dzięki niej mamy też tańsze finansowanie. Jest więc pozytywny wpływ na wyniki banku - stwierdził. W rozmowie z PARKIETEM nie chciał jednak ujawnić szczegółów. Zdaniem prezesa, przeprowadzenie transakcji sekurytyzacyjnej ma także pozytywny wpływ na wizerunek banku. - Jeśli ktoś potrafi sprzedać portfel na rynku, to musi mieć w nim niesamowity porządek. Transakcja była możliwa dzięki dobrej jakości portfela, co potwierdza wysoki rating przyznany przez agencję Moody?s. Ten portfel musi też mieć określone cechy: np. muszą to być kredyty odpowiednio wystandaryzowane - zauważa P. Czarnecki.