W przypadku GPW jedynym - ale za to bardzo ważnym - reprezentantem przedsiębiorstw wydobywczych jest KGHM. Pozostałe osiem firm zalicza się do przetwórców metali. Rozróżnienie to jest o tyle istotne, że ceny produktów spółek przetwórczych zmieniają się inaczej niż ceny rud metali.
Niska wycena KGHM
KGHM znajduje się w dziesiątce największych globalnych koncernów produkujących miedź (zarówno poprzez wydobycie, jak i rafinację). Firma o największej produkcji na świecie - chilijskie Codelco - nie jest notowana na giełdzie (jest w posiadaniu państwa), w przeciwieństwie do większości innych potentatów. O tym, jak intratny był ostatnio biznes wydobywczy, przekonują stopy zwrotu z akcji koncernów. W przypadku żadnego z nich (patrz tabela) roczna stopa zwrotu nie jest mniejsza niż 50 proc.
KGHM notowany jest z C/Z na poziomie ok. 8. Oznacza to, że akcje naszego koncernu miedziowego wyceniane są ze sporym dyskontem w stosunku do innych światowych potentatów w produkcji tego surowca. Przeciętny C/Z dla sześciu czołowych spółek jest bliski 12. Jest to zatem o 50 proc. więcej niż w przypadku KGHM. Skąd te różnice? Po części tłumaczy je fakt, że większość globalnych konkurentów polskiej spółki nie specjalizuje się wyłącznie w produkcji miedzi. Wręcz przeciwnie, zazwyczaj miedź nie jest dla nich najważniejszym surowcem. Przykładowo australijski BHP Billiton wydobywa także żelazo, srebro, diamenty, węgiel czy też uran. W jego przypadku udział miedzi w przychodach ze sprzedaży nie sięga nawet 20 proc. Ceny niektórych z tych metali rosły szybciej niż ceny miedzi (należy do nich żelazo, o czym będzie mowa poniżej). Być może zatem inwestorzy premiują zdywersyfikowaną działalność. Tezę tę potwierdzać może fakt, że nisko (jeszcze niżej niż KGHM) wyceniane jest Mexico Group, które niemal połowę przychodów uzyskuje z produkcji miedzi. Stosunkowo nisko wyceniany jest też specjalizujący się w miedzi Phelps Dodge.
W lutowym raporcie analitycy DI BRE Banku tłumaczą, że niższa wycena jest efektem wyższych jednostkowych kosztów produkcji w KGHM. Wynikają one z głęboko położonych złóż, które wymagają większych nakładów. Jak tłumaczą eksperci, w tej sytuacji ewentualny spadek cen miedzi szybciej obniży zyski KGHM niż konkurentów.