- Po co przyspieszać wybory, skoro po nich będzie tak samo lub gorzej - powiedział wczoraj wiceprzewodniczący Platformy Obywatelskiej. Tym samym rozwiał nadzieję PiS na skrócenie kadencji Sejmu. Bez 131 głosów, jakimi dysponuje PO, rządzącej partii nie uda się skompletować większości 2/3 potrzebnej do przyjęcia wniosku.
Wczoraj wyjaśniło się również, że nie będzie kolejnych rozmów koalicyjnych PiS z Platformą. Na sugestie lidera Prawa i Sprawiedliwości, Jarosława Kaczyńskiego, że można wrócić do stołu negocjacyjnego, J. Rokita odpowiedział: - One niczemu nie służą, niczego w praktyce nie budują, są elementami wojny propagandowej.
W takiej sytuacji PiS skazany jest na koalicję z Samoobroną. W sobotę zbierze się rada polityczna rządzącej partii, aby przedyskutować strategię negocjacji. - PiS nie jest zainteresowany utrzymywaniem rządu mniejszościowego - potwierdził wczoraj J. Kaczyński.
Oba ugrupowania mają w Sejmie 211 posłów, dokooptować muszą zatem jeszcze trzeciego partnera, aby zapewnić sobie większość. W kuluarach sejmowych mówi się o tym, że będzie to nowe Stronnictwo Narodowe, które powstanie z części posłów LPR i PSL. "Życie Warszawy" sugeruje, że na jej cele może stanąć Bogusław Kowalski (LPR), obecnie przewodniczący sejmowej Komisji Infrastruktury. W zamian za poparcie rządu miałby zyskać przynajmniej stanowisko sekretarza stanu w Ministerstwie Transportu i Budownictwa.
Wiele też zależy od samego premiera. Do tej pory Kazimierz Marcinkiewicz nie chciał powiedzieć, czy rozważa dymisję. Twierdził, że wypowie się w tej sprawie dopiero po głosowaniu. Nie wiadomo także, czy ze stanowiska nie zrezygnuje wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska.