Notowania kontraktów na WIG20 niezmiennie tkwią w konsolidacji. Wczorajsza przecena pokazuje, że krótkoterminowa zwyżka może być niewystarczająca, by wyrwać futures z marazmu. Nie oznacza to jednak, że kontrakty pochodne na wszystkie instrumenty bazowe nie są obecnie warte zainteresowania. W trendzie wzrostowym znajdują się chociażby notowania futures na MIDWIG. Dość zaskakujące jest, że kontrakty te cieszą się niewielkim zainteresowaniem graczy. Dzienny wolumen wynosi ostatnio po kilkanaście sztuk. To symboliczna liczba w porównaniu z futures na WIG20, gdzie wolumen liczony jest w dziesiątkach tysięcy.
Taka niewielka popularność jest zaskakująca przede wszystkim z uwagi na stabilne trendy, jakimi cechują się kontrakty na MIDWIG, podobnie zresztą jak sam ten indeks. Przykładowo ostatnia fala wzrostowa trwała na MIDWIG-u aż osiem miesięcy - od maja ub.r. do grudnia. Rynek "średniaków" praktycznie nie odczuł korekty, jaka wstrząsnęła notowaniami blue chips w październiku ub.r. Takie stabilne trendy to nie nowość. Podobnie sytuacja wyglądała choćby w 2004 r. Są podstawy by oczekiwać, że obecna fala wzrostowa wyniesie futures na MIDWIG nawet do 3000 pkt.
W trendzie zwyżkowym znajdują się także notowania kontraktów na akcje KGHM. Przebicie styczniowego szczytu (83,75 zł) okazało się silnym impulsem dla dalszego wzrostu. Możliwa jest powtórka z ub.r., kiedy notowania KGHM podążały w górę przez wiele miesięcy. W krótkim terminie niepokój budzą jednak wskaźniki. Oscylator stochastyczny znajduje się w strefie wykupienia już od dwóch tygodni. Jeszcze wyraźniejsze sygnały ostrzegawcze wysyła histogram MACD, który znalazł się na rekordowo wysokim poziomie. W połowie lutego z kolei jego rekordowo niskie odczyty trafnie zapowiadały koniec przeceny.