Pieniądze, które w poniedziałek, 10 stycznia, trafią na rachunek funduszu DWS Top-25 MS będą zwracane inwestorom. A to oznacza, że jeszcze tylko dziś można dokonać wpłaty, najlepiej rano. Nie ma jednak całkowitej pewności, że tego samego dnia środki zostaną przelane do funduszu, a tym samym, że zlecenie zostanie zrealizowane. - Zależy to od dystrybutora i banku, w którym klient ma rachunek - mówi Piotr Linke, członek zarządu DWS TFI.
Powodem wstrzymania wpłat było przekroczenie przez aktywa poziomu 250 mln zł (w czwartek wynosiły ok. 300 mln zł). Zarząd uznał, że dalszy ich wzrost utrudniałby zarządzanie i mógłby spowodować pogorszenie wyników z inwestycji (ograniczenie nie dotyczy uczestników planów emerytalnych). W pierwszym kwartale DWS Top-25 Małych Spółek zarobił prawie 32 proc.
Wcześniej wpłaty wstrzymały dwa inne TFI, które oferują fundusze małych spółek - ING i Pioneer. W tej chwili nie ma na rynku żadnego funduszu, który specjalizuje się w inwestycjach w małe spółki, chociaż taka strategia daje ostatnio lepsze rezultaty niż zakup spółek z WIG20. Nowe fundusze pojawią się najwcześniej za kilka miesięcy.
Rozwiązaniem może być otwarcie portfela papierów wartościowych w biurze maklerskim. Sprawdziliśmy ofertę brokerów, u których minimalne kwoty wejścia są najniższe (do 100 tys. zł). Tylko jedno z nich - IDMSA - uruchomiło portfel standardowy, w ramach którego pieniądze klientów inwestowane są w małe spółki (spoza WIG20). Opłata za zarządzanie składa się z dwóch części: stałej (3 proc. wartości portfela) i zmiennej (10 proc. zysku). Minimalna wpłata to 100 tys. zł.
W pozostałych biurach nie ma takiej możliwości w ramach portfeli standardowych. - Możemy uruchomić strategię skoncentrowaną na małych spółkach, ale tylko w ramach portfela indywidualnego - mówi Paweł Jackowski z zespołu zarządzania portfelem w BDM PKO BP. Minimalna wpłata wynosi wtedy 500 tys. zł (w portfelu standardowym 100 tys. zł). Według P. Jackowskiego, zbudowanie takiego portfela może potrwać co najmniej miesiąc.