- Mamy jeden wielki problem, a jest nim amerykański biznes motoryzacyjny. Postawimy go na nogi - zapewniał Bill Ford podczas branżowego spotkania, kiedy uhonorowano go tytułem najlepszego prezesa.
Zapytany, czy Ford zamierza skorzystać z 11. rozdziału prawa upadłościowego, by ochronić się przed wierzycielami, odpowiedział, że firma nie zamierza tego czynić, gdyż przynosi zyski i ma sporo gotówki (20 mld USD).
Przyznał jednak, że branża i firma przechodzą burzliwy okres. Główne problemy to narastająca konkurencja, coraz większe koszty opieki zdrowotnej, drożejące surowce oraz spadek sprzedaży na rynku amerykańskim. Dziesięć lat temu Ford miał 26 proc. rynku, a teraz 18 proc.
Z tego powodu firma zdecydowała się na drugi plan restrukturyzacyjny w okresie ostatnich czterech lat. Przewiduje on zamknięcie czternastu fabryk do 2012 r. i redukcję zatrudnienia o 30 tysięcy.
Dzięki restrukturyzacji północnoamerykańskiego biznesu Ford chce poprawić wyniki finansowe. Wprawdzie globalnie firma w minionym roku zarobiła 2 mld USD, 42 proc. mniej niż w 2004 r., ale w Ameryce Północnej straciła 1,6 mld USD.