Przez ostatnie kilkanaście sesji temat stóp procentowych nie był najważniejszy z punktu widzenia notowań euro względem dolara. Wczoraj to się zmieniło. Sugestie szefa EBC, że oczekiwania rynków co do zaostrzania polityki pieniężnej w strefie euro są przesadzone, przy jednoczesnej zwyżce rentowności obligacji w USA przed jutrzejszą publikacją raportu z rynku pracy wyraźnie osłabiły wspólną walutę. Po trzech dniach wzrostu straciła wczoraj 0,7 centa i kosztowała 1,221 USD.

Trudno jednak przesądzić, na ile ten ruch dolara w górę okaże się trwały. Z jednej strony euro nie dało rady pokonać bariery 1,231 USD, związanej ze styczniowym szczytem. Z drugiej, znalazło się w ostatnich dniach - pierwszy raz od prawie 11 miesięcy - ponad roczną średnią kroczącą. Sytuacja wydaje się obecnie prosta - wyjście ponad 1,231 USD wzmocni oczekiwania na dalszy ruch euro w górę.

Utrzymuje się presja na spadek złotego (w sporym stopniu wskutek deprecjacji forinta). Euro skutecznie przebija się przez roczną średnią kroczącą. To otwiera drogę do korekty dwuletniego spadku. Coraz realniejszy staje się wzrost euro przynajmniej do 4,15 zł.