Reklama

Zadziwiająca odporność

Idąca w dalszym ciągu w górę rentowność obligacji na świecie wciąż nie zniechęca do akcji. Po bardzo udanym I kwartale pierwszy tydzień kwietnia przyniósł dalszy wzrost. Trudno jednocześnie nie zauważać pewnych niepokojących zjawisk o charakterze anomalii.

Publikacja: 08.04.2006 08:55

Zyskowność niemieckich 10--latek wspięła się w ostatnich dniach do 3,9 proc., czyli najwyższego poziomu od półtora roku. W przypadku amerykańskich 10--latek osiągnięta została bariera 4,9 proc. Ostatni raz tak wysoka dochodowość była cztery lata temu. Na razie niewiele wskazuje, by miała przestać rosnąć. Widać, że inwestorzy taką sytuację traktują jako potwierdzenie dobrej kondycji światowej gospodarki, a nie zagrożenie na przyszłość. Bez większego echa przeszły czwartkowe słabe informacje o marcowej sprzedaży detalicznej. Wzrost w 60 największych sieciach domów towarowych wyniósł jedynie 1,9 proc., najmniej od sierpnia 2004 r. Tłumaczono to tym, że Święta Wielkanocne wypadają w tym roku później niż w 2005 r., a także niesprzyjającą pogodą.

Sektor finansowy

w dobrej formie

Coraz wyższe rynkowe stopy procentowe na świecie nie wpływają negatywnie na postrzeganie sektora finansowego. Ta branża jest najbardziej narażona na niekorzystne oddziaływanie wyższych kosztów pieniądza. Co więcej, ze zwyżką rentowności obligacji obserwujemy w ostatnich tygodniach podniesienie się dynamiki wzrostu tego sektora. Roczna zmiana globalnego indeksu branży finansowej - S&P Global 1200-Financials - sięgnęła ostatnio 28 proc. wobec trochę ponad 6 proc. pół roku temu. Mniej więcej w tym samym czasie przeciętna rentowność obligacji siedmiu najbardziej uprzemysłowionych państw świata podniosła się z poniżej 3,3 proc. do blisko 4 proc., czyli w okolice 5-letniej średniej. Z drugiej strony, średnia z ostatniego roku jest wciąż nadal niska (poniżej 3,5 proc.) i w związku z tym inwestorzy mogą uznawać, że warunki działania w branży finansowej są nadal sprzyjające. Dobra atmosfera na rynkach nie skłania do dyskontowania możliwości pogorszenia sytuacji w przyszłości.

Jako przejaw siły światowej gospodarki inwestorzy mogą traktować sytuację na rynku surowców, gdzie ceny metali i ropy biją rekordy. W tym kontekście uwagę zwraca dysproporcja między zachowaniem akcji z sektora energetycznego na dojrzałych giełdach i rynkach wschodzących. Podczas gdy od lata minionego roku kolejnym falom wzrostu notowań ropy naftowej towarzyszy ustanawianie przez roczną zmianę kursów akcji z branży energetycznej coraz niżej położonych szczytów, to w przypadku walorów z tego sektora na rynkach wschodzących roczna dynamika zmiany ustanawia nowe maksima. W efekcie dysproporcja pomiędzy rocznymi zmianami notowań spółek energetycznych na emerging markets oraz na dojrzałych giełdach sięgnęła ostatnio 60 pkt proc. Ostatni raz tak wysoko była na wiosnę 2004 r. Wtedy osiągnięcie tak dużych wartości poprzedzało mocną wyprzedaż.

Reklama
Reklama

Słabną

"commodity currencies?

Takiej przewagi nad odpowiednikami z dojrzałych parkietów nie mają natomiast w ostatnich tygodniach spółki finansowe z emerging markets. Od jesieni ubiegłego roku różnica między rocznymi zmianami indeksów opisujących notowania obu grup przedsiębiorstw utrzymuje się mniej więcej na zbliżonym poziomie, wahając się pomiędzy 15 a 25 pkt proc. Ostatni tydzień przyniósł przyspieszenie zwyżki w sektorze finansowym na emerging markets. Roczna zmiana notowań przekroczyła 50 proc. Historia ostatnich kilku lat skłania do ostrożności przy tak dużej dynamice zwyżki. Z podobną mieliśmy do czynienia na początku sierpnia 2005 r., a z jeszcze większą w I kwartale 2004 r. W obu przypadkach szybko sprowadzało to silną korektę.

Ostatnie dwa miesiące przynoszą stopniowe osłabienie się tzw. commodity currencies, czyli walut państw korzystających na wysokich cenach towarów. Wśród najważniejszych z nich wymienia się dolary kanadyjskie, nowozelandzkie oraz australijskie. Pomimo znaczącej aprecjacji amerykańskiego dolara wobec wielu światowych walut (euro, jen, frank, funt) kursy tych trzech "commodity currencies" trzymały się mocno. W tym roku, kiedy amerykańskiemu pieniądzu wiedzie się słabiej, również i one tracą. Przez ostatnie dwa miesiące przeciętnie ich wartość obniżyła się o 7 proc. Najbardziej w dół szedł dolar nowozelandzki, najmocniej trzymał się kanadyjski.

Osłabienie się "commodity currencies" można traktować jako zły znak dla rynku towarów. Duże znaczenie dla australijskiego eksportu mają węgiel, ropa, złoto, żelazo oraz aluminium. W przypadku Kanady są to surowce energetyczne i aluminium, a Nowej Zelandii surowce naturalne i żywność. Jednocześnie w zmianach kursów tych trzech walut znajduje odbicie polaryzacja rynku towarów, gdzie w tym roku rosną głównie ceny metali, a spadają surowców naturalnych.

S&P 500 nadal w kanale

Reklama
Reklama

Symptomatyczny jest trwający od końca stycznia spadek dysproporcji pomiędzy kwartalnymi stopami zwrotu dla rynków wschodzących oraz amerykańskiej giełdy. Do tej pory ruchom w górę na emerging markets towarzyszył jej wzrost. Można na tej podstawie przypuszczać, że gdyby nie mocna postawa indeksów w Stanach Zjednoczonych, nie byłoby ostatnich rekordów na rynkach wschodzących.

Równocześnie w przypadku różnicy w rocznych stopach zwrotu, która jest odbiciem obrazu notowania z dłuższego okresu, mamy wzrost w pobliże 40 pkt proc. To poziom obserwowany ostatnio w kwietniu 2004 r. Historia uczy, że przy tak dużej dysproporcji trudno liczyć na spore zyski. Natomiast nie musi to jednocześnie oznaczać natychmiastowego odwrócenia tendencji rosnącej.

Powyższe obserwacje z punktu widzenia przyszłej koniunktury na rynkach wschodzących przypisują bardzo istotne znaczenie rozwojowi zdarzeń na parkietach w USA. Tutaj od trzech tygodni sytuacja pozostaje nierozstrzygnięta. Indeks S&P 500 nieskutecznie próbuje przebić się przez górną granicę ponadtrzymiesięcznego kanału zwyżkowego. Kluczowym pytaniem jest teraz czy to, że dotarcie do tej ważnej bariery zatrzymało jedynie wzrost, a nie wywołało przeceny, zostanie odebrane jako objaw siły rynku i da impuls do przełamania oporu. Czy też nieudane ataki na niego zniechęcą kupujących i zostaną odczytane jako ich słabość. Do momentu spadku indeksu poniżej 1293 pkt ze względu na wzrostowy kierunek dotychczasowego trendu nieco bardziej prawidłowa wydaje się optymistyczna interpretacja.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama