Drugie testowanie styczniowego szczytu na indeksie zakończyło się zwycięstwem byków. Wybicie nastąpiło przy wzroście aktywności inwestorów. 1 329 mln na akcjach z WIG20 to nie jest jednak na tyle dużo, by sugerowało wyjście z akcji i lokalny szczyt. Wybicie można zatem uznać za potwierdzone.

Warto zauważyć, że doszło do niego w okolicznościach, kiedy Sejm nie przegłosował samorozwiązania i tym razem wpływ polityki na zachowanie giełdy nie pozostawia wątpliwości. Indeksy zagraniczne nie rosły jakoś szczególnie, żeby uznać to za pretekst do złamania oporu. BUX był rano na niewielkim minusie, gdy WIG20 otworzył się luką w okolicy 2940 pkt i w ciągu pierwszych 30 minut wzbił się na poziom 2960 pkt. Notowaniom pomogła informacja o wypłacie dywidendy przez PGNiG, ale w gruncie rzeczy kolejną zwyżkę indeksu zawdzięczamy najcięższemu papierowi - KGHM. Spółka ta znajduje się w silnym trendzie wzrostowym w związku z rekordowymi cenami miedzi, a pomaga jej też słabnący ostatnio złoty. Warto wiedzieć, że udział procentowy KGHM w indeksie rośnie proporcjonalnie do wzrostu kursu. Ale ten 1,8-proc. wzrost WIG20 to nie tylko KGHM. W górę ciągnęły Orlen, PGNiG, Lotos i niektóre banki.

Baza kontraktów pozostaje ujemna. Tym samym futures nie ustanowiły historycznego rekordu. Jest to pewna dywergencja, której nie brałbym na poważnie. Wręcz przeciwnie - dopóki spekulanci nie wierzą w hossę, wzrost wydaje się niezagrożony. Przed nami psychologiczna bariera 3000 pkt. Osłabia się złoty, co nie będzie pomagać. Na jego wykresie został złamany dwuletni trend. Złe sygnały mogą przyjść też ze sceny politycznej. Jeśli dojdzie do koalicji z Samoobroną, nastroje się zapewne pogorszą.