Pierwszy tydzień kwietnia (zarazem nowego kwartału) zakończyliśmy w dobrych nastrojach. Daleko im do nastrojów szampańskich, jakich pojawienie się nie powinno nikogo dziwić, skoro indeksy biją rekordowe wartości. Trwający właśnie post raczej w niewielkim stopniu wpływa na taki stan rzeczy. Rynek wydaje się mieć wiele obaw o przebieg notowań, co wskazują zarówno wskaźniki nastrojów, jak i sama analiza czynników, które mają szansę wpłynąć w najbliższym czasie na poziom cen polskich papierów.
Rezerwa analityków...
Próbując badać nastroje rynkowe, do ciekawych obserwacji można dojść, gdy rzucimy okiem na wyniki ostatniej ankiety, która jest podstawą wyznaczania wskaźnika Wigometr. Okazuje się, że 25 proc. pytanych oczekuje wzrostu, a 35 proc. spadku wartości indeksu WIG20 na koniec przyszłego tygodnia. Stąd wartość Wigometru jest ujemna i wynosi -10 pkt. Ta ujemna wartość, gdy indeks bije rekordy, jest bardzo zastanawiająca. Owszem, co do ruchu wzrostowego można mieć wiele zastrzeżeń, ale tu się nie pyta o ruch w skali miesięcy, ale najbliższych pięciu sesji. Czy faktycznie jest tak źle, że zarządzający - mimo rekordowych wartości indeksu - nie są skłonni do założenia, że wzrost jest bardziej prawdopodobny? Także z punktu widzenia analizy technicznej byki mają przewagę, bo doszło do wybicia się indeksu ponad poziom górnego ograniczenia kanału.
Rezerwa ankietowanych jest widoczna także w czym innym. Zauważmy, że skoro 25 proc. z nich liczy na wzrost, a 35 proc. na spadek, to aż 40 proc. nie jest w stanie określić swojego zdania. Nie mówię tu o zgadywaniu, bo przecież nikt nie zna przyszłości, ale o wyznaczeniu kierunku ruchu cen w tym tygodniu, czyli pokazaniu, która strona gry rynkowej ma większe szanse na sukces. Skąd ta rezerwa w takiej sytuacji? Warto zauważyć, że ma ona miejsce, gdy jeszcze tydzień temu znaczna większość ankietowanych liczyła na spadek indeksu (poprzednia wartość Wigometru wynosiła -58 pkt). Daleki jestem od stwierdzenia, że ankietowani się zawsze mylą, bo Wigometr nie jest dobrym antywskaźnikiem. Są jednak pewne sytuacje, które pozwalają na nieco odważniejsze wnioski. Tak było tydzień temu, gdy Wigometr był bardzo niski, co wprost wynikało z oczekiwań. Wzrost Wigometru w tym tygodniu z -58 pkt. do -10 pkt. nie jest wynikiem przeważających oczekiwań zwyżki cen, ale wycofania się sporej grupy ankietowanych z podjęcia decyzji. Jedynie co czwarty z pytanych liczy na wzrost, co pozwala przypuszczać, że ten wzrost faktycznie ma szansę się pojawić.
...i inwestorów