Wczoraj spotkały się zespoły negocjacyjne PiS i Samoobrony. Rozmawiano w podobnych składach, jak w trakcie ustalania szczegółów lutowego paktu stabilizacyjnego (po stronie PiS przewodniczący klubu Przemysław Gosiewski i jego zastępca - Marek Kuchciński; po stronie Samoobrony - wiceszef klubu Janusz Maksymiuk i wiceprezes partii Krzysztof Filipek).
Co ciekawe, oba ugrupowania doszły do wniosku, że podstawą porozumienia będzie właśnie pakt. - Przejrzeliśmy projekty ustaw, nie doszliśmy do takiego wniosku, aby jakikolwiek projekt miał być usunięty - tłumaczył P. Gosiewski. - Rozmowy w sprawie koalicji mogą zakończyć się jeszcze w tym tygodniu - dodał.
Sztandarowym postulatem Samoobrony jest wypłata minimum socjalnego dla każdego, kto nie z własnej winy nie może znaleźć pracy. Kosztować to może przy 2,7 mln bezrobotnych około 25-26 mld zł rocznie. Partia zakłada, że część wydatków sfinansować można przez podatek obrotowy. Samoobrona domaga się ponadto wynegocjowania z Unią Europejską zwiększenia kwot produkcyjnych w rolnictwie i przemyśle. Renegocjacji Traktatu Akcesyjnego domaga się też LPR, którą PiS zaprosił do rozmów wczoraj wieczorem.
Podatek obrotowy jest jednak niezgodny z prawem unijnym (patrz ramka). Dlatego w pakcie stabilizacyjnym propozycja ta znalazła się na liście "projektów do dalszej analizy". Jak bardzo jest ona ważna dla Samoobrony - nie wiadomo. Na razie przeciw jest rząd. - Jako ekonomista stwierdzam, że warunki, które stawiają przedstawiciele Samoobrony, są niemożliwe do zrealizowania - skwitowała pomysł wicepremier i minister finansów Zyta Gilowska.
Do tworzenia koalicji nie kwapi się za to PSL. - Nie chcemy podejmować decyzji pochopnie. Decyzję podejmiemy w ciągu najbliższych kilkunastu dni - stwierdził prezes partii, Waldemar Pawlak.