Reklama

Rating pójdzie w dół?

Coraz realniejsza staje się groźba obniżenia oceny wiarygodności kredytowej Włoch. I to bez względu na to, że wybory wygrała opozycja.

Publikacja: 11.04.2006 08:44

Analityk z agencji Fitch Ratings Brian Coulton uważa, że Włochy muszą przeprowadzić poważne reformy, aby uniknąć obniżenia ocen. Moritz Kraemer, dyrektor europejskiego działu w Standard & Poor?s nie kryje swoich wątpliwości co do tego, czy Włochy zasługują na obecne oceny. S&P obniżył w lipcu 2004 r. rating zadłużenia Włoch do poziomu AA-. Był to pierwszy przypadek redukcji takiej oceny wobec kraju ze strefy euro.

Zarówno premier Silvio Berlusconi, jak i jego główny rywal Romano Prodi, były szef Komisji Europejskiej, w kampanii wyborczej obiecywali opanowanie wciąż rosnącego deficytu budżetowego. Jego poziom w ub.r. po raz pierwszy od ponad dekady spowodował wzrost zadłużenia publicznego Włoch. Wynosi ono 1,8 bln USD i Włochy pod tym względem zajmują trzecie miejsce na świecie po Japonii (6,4 bln USD) i USA (4,2 bln USD).

Obniżenie ratingu oznaczałoby podniesienie kosztów obsługi tego zadłużenia i to w okresie, kiedy i tak rosną one na skutek podnoszenia stóp procentowych. Już teraz różnica między oprocentowaniem włoskich 10-letnich obligacji rządowych i porównywalnych niemieckich papierów sięga 30 pkt bazowych i jest największa od czterech lat.

W ten sposób inwestorzy zareagowali na niedawne podniesienie przez włoski rząd prognozy tegorocznego deficytu budżetowego do 3,8 proc. PKB, z 3,5 proc. przewidywanych jeszcze w styczniu. Przyczyną jest słabe tempo wzrostu gospodarczego, od pięciu lat wolniejsze niż w całej strefie euro. Włochy już czwarty rok z rzędu przekraczają 3-proc. limit deficytu budżetowego dopuszczalny przez Układ z Maastricht. Włochy dostały czas do 2008 r. na zmniejszenie deficytu.

Prodi, którego centrolewicowa Unia wygrała wybory parlamentarne, uzyskując według wstępnych danych ponad 50 proc. głosów, obiecywał zmniejszenie wydatków i stymulowanie wzrostu poprzez redukcję składek na ubezpieczenia wynoszących teraz 12 mld euro. Rzecz w tym, że żeby rządzić, będzie musiał utworzyć koalicję z 9 partii, od komunistów po chadeków.

Reklama
Reklama

Berlusconi zapowiadał w kampanii przedwyborczej przyspieszenie wzrostu o 1 pkt proc. przede wszystkim poprzez obniżenie kosztów obsługi długu, które teraz sięgają 65 mld euro, co stanowi prawie 5 proc. PKB. Obiecywał też sprzedanie aktywów wartych 500 mld euro, czyli 40 proc. PKB. Przez pięć lat sprawowania rządów jego administracja nigdy nie zrealizowała planów prywatyzacyjnych.

Bloomberg

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama