Na wykresie tygodniowym wybicie z bazy złożonej z 2 doji okazało się na tyle dynamiczne, że długi biały korpus dotarł w rejon górnego ograniczenia 3-miesięcznej konsolidacji. Łącząc to z niedawną obroną linii 10-miesięcznego trendu, grający na wzrosty oczyma wyobraźni zaczęli spoglądać coraz śmielej w stronę pułapu długoterminowego kanału hossy. Pozbawione emocji spojrzenie nakazuje jednak ostrożność. Związane jest to nie tylko z faktem, że w ubiegłym tygodniu pochodna nie ustanowiła nowych maksimów hossy, ale prócz strefy szczytowej ograniczeniem jest także 3050 pkt, gdzie znajduje się pułap tygodniowej wstęgi Bollingera. Ponadto trudno zignorować półroczną negatywną dywergencję na RSI.

Rozpatrując wykres w ujęciu dziennym, można było przed poniedziałkową sesją zadać sobie pytanie, czy impet, z jakim pochodna rozstała się z dolną połówką

3-miesięcznego horyzontu nie osłabnie w Wielkim Tygodniu w konfrontacji ze szczytami hossy. Obawy te były o tyle zasadne, że WIG20 zaczął w piątek niebezpiecznie oscylować wokół poziomu maksimum z końcówki stycznia, co ostatecznie mogło wywołać jakieś perturbacje cenowe. Z drugiej strony jednak ani panujące nastroje, którym daleko do hurraoptymizmu, ani przebiegi wskaźników średnioterminowych nie zapowiadały końca zwyżki. W poniedziałek te dwa spojrzenia na rynek starły się ze sobą. Gracze z uwagą śledzili poczynania rynku kasowego i mimo problemów WIG20 z pokonaniem poziomu 3000 pkt bykom udało się zmniejszyć nieco dystans dzielący pochodną do instrumentu bazowego. Nie był to żaden wielki wyczyn, ale ostrożność w tej materii jest dobrym prognostykiem na przyszłość. Dalsze próby wyrwania się z objęć 3-miesięcznej konsolidacji są jak najbardziej możliwe.