Przebieg wtorkowej sesji na rynku kontraktów terminowych zdeterminowany został po raz kolejny przez magię poziomu 3000 pkt. Tylko przed południem popyt próbował kontynuacji tendencji wzrostowej, a już dalsza część notowań przebiegła pod dyktando podaży. Spowodowało to zdecydowany spadek od otwarcia i przebicie poniedziałkowych minimów. Szczyty z początku roku nie zostały w związku z tym po raz kolejny pokonane, a niezdecydowanie popytu podaż ponownie wykorzystała. Na razie jednak o sygnałach sprzedaży nie może być mowy. Aktualnie najbliższe wsparcie znajduje się w okolicach 2870 pkt (połowa wysokiej białej świecy z 3 kwietnia) i dopiero jego przebicie powinno skutkować powrotem do średnioterminowego trendu bocznego.
Rynek praktycznie od dwóch tygodni bardzo powoli, ale także bardzo konsekwentnie podążał w kierunku 3000 pkt. Co prawda pierwsze podejścia do oporów na poziomach 2845 i 2900 pkt. były nieudane, to jednak kontraktom udało się wreszcie dotrzeć bezpośrednio pod szczyty hossy. Obecna fala wzrostowa charakteryzuje się niestety niską dynamiką, co mogło wpłynąć niekorzystnie na wyniki krótkoterminowych strategii inwestycyjnych. Jednak ewentualne pokonanie oporów powinno zwiększyć amplitudę wahań.
Trwający już kilka tygodni impuls wzrostowy ma solidne podstawy, zarówno ze względu na rozległą konsolidację, której dolne ograniczenie okazało się bardzo mocnym wsparciem, jak i pozytywne zachowanie wskaźników technicznych, które po ukształtowaniu pozytywnych dywergencji dały bardzo wyraźne sygnały kupna. W związku z tym dalszy, pomimo korekty, krótkoterminowy trend wzrostowy, wydaje się niezagrożony.