Członek Rady, który postrzegany jest jako umiarkowany zwolennik obniżania kosztów kredytu powiedział w środowym wywiadzie dla Agencji Reutera, że przestrzeń do dalszego obniżania stóp ogranicza coraz szybsze tempo rozwoju polskiej gospodarki oraz rosnące stopy procentowe w strefie euro i w USA.
Jego zdaniem powolny wzrost inflacji, która pod koniec roku zbliży się do 1,5 procent, a później stopniowo będzie powracać do środka celu inflacyjnego banku centralnego, czyli 2,5 procent, nie jest powodem do tego, żeby zmieniać stopy. Powinny one pozostać stabilne przez co najmniej najbliższy rok.
"Biorąc pod uwagę to, co się dzieje ze stopami procentowymi w strefie euro i Stanach Zjednoczych, a także naszą sytuację gospodarczą i jej perspektywy w średnim okresie, wydaje się, że pole do zmiany parametrów polityki pieniężnej w najbliższym czasie jest niewielkie" - powiedział Owsiak.
Podczas trwającego od prawie dwóch lat cyklu zaostrzania polityki monetarnej amerykański Fed podniósł stopy procentowe o łącznie 375 punktów bazowych do 4,75 procent. Rynki finansowe oczekują jeszcze przynajmniej jednej podwyżki o ćwierć punktu procentowego.
W grudniu ubiegłego roku koszty pieniądza zaczął podwyższać również Europejski Bank Centralny (ECB), a z ostatniej ankiety Agencji Reutera wynika, że do końca tego roku główna stopa procentowa w eurolandzie może sięgnąć 3,25 procent. "Wygląda więc na to, że w horyzoncie oddziaływania polityki pieniężnej stopy będą stabilne, przynajmniej w okresie roku. Inflacja będzie powoli wracać do pasma, ale nawet jeżeli będzie się zbliżać do celu, to nie powinno to stanowić jeszcze powodu do podnoszenia stóp. Nie przewiduję więc żadnych nerwowych ruchów za strony RPP" - uważa Owsiak.