Moskiewski dystrybutor, kontrolowany przez Zjednoczony System Energetyczny (JES), zaoferuje inwestorom swoje nowe akcje za połowę tej kwoty. Pozostałe 750 mln USD będzie chciał uzyskać ze sprzedaży walorów firm zależnych, które będą kontrolować właśnie powstające trzy elektrownie. Anatolij Kopsow, prezes Mosenergo, tłumaczył, że chodzi o zminimalizowanie ryzyka. Oferta jest planowana na pierwszy kwartał przyszłego roku.

Gra toczy się także o zmniejszenie niebezpieczeństwa awarii przestarzałej sieci. Z powodu niesprawnego systemu pracę stracił poprzedni szef Mosenergo.

Właściciele tej firmy, a wśród nich Gazprom (30 proc.) i stołeczny samorząd (7,5 proc.), dostaną dywidendę za ubiegły rok w wysokości 450-460 mln rubli (ponad 16 mln USD). Spółka, według rosyjskich standardów rachunkowości, w 2005 r. miała 710 mld rubli przychodów ze sprzedaży i 2 mld rubli zysku netto.

O rynek zbytu Mosenergo może być spokojne, bo w Moskwie popyt na energię elektryczną rośnie. W tym roku zwiększy moce o 1,6 proc. (166 megawatów) do 10 600 MW. Do 2010 roku zainwestuje 63 mld rubli.

Bloomberg, Interfax