Ubiegły tydzień i pierwsze dni bieżącego przyniosły utrwalenie tendencji zwyżkowej na rynku naftowym. Notowania ropy sięgnęły rekordów w związku z ponownym zaostrzeniem konfliktu dotyczącego irańskiego programu atomowego. Informacje o postępach w procesie wzbogacania uranu, rozpowszechniane przez władze w Teheranie, nasiliły obawy przed interwencją wojskową ze strony USA. Ponieważ Iran jest czwartym pod względem wielkości producentem ropy na świecie, ewentualny konflikt zbrojny mógłby poważnie zachwiać równowagę na rynku paliw płynnych.

Niepokoju nie była w stanie złagodzić deklaracja Mohammeda Barkindo, pełniącego obowiązki sekretarza generalnego OPEC, że naftowy kartel ma wolne moce wydobywcze sięgające 2 mln baryłek dziennie. Z obawami przyjęto natomiast najnowszą prognozę Międzynarodowej Agencji Energetycznej, w której podtrzymano zapowiadany wcześniej wzrost w 2006 r. światowego popytu na ropę o 1,8% do 85,1 mln baryłek dziennie.

Tymczasem w USA zwyżkę notowań podsycała ograniczona podaż benzyny przed zbliżającym letnim sezonem motoryzacyjnym. Niewykorzystane moce produkcyjne amerykańskich rafinerii są bowiem dwa razy większe niż przed rokiem, co może grozić brakami tego paliwa na rynku.

W Londynie za baryłkę gatunku Brent z dostawą w maju płacono wczoraj po południu 69,55 USD w porównaniu z 69,37 USD w końcu sesji wtorkowej i 67,10 USD w poprzednią środę. W ciągu dnia cena osiągnęła rekordowy poziom 69,97 USD za baryłkę.