Rok temu Strzelec sprzedał dwa browary w Koszalinie i Jędrzejowie oraz mniejszościowy pakiet akcji Browarów Perła. Zainkasował 136,5 mln zł. Od tamtej pory nie prowadzi żadnej działalności produkcyjnej.
Sagittarius-Strzelec snuje fantastyczne plany na przyszłość. Priorytetem dla zarządu jest obecnie uruchomienie produkcji innowacyjnych opakowań na napoje. Inwestycja w specjalną maszynę pochłonęła już ok. 1 mln euro. Lukratywne przedsięwzięcie miało początkowo ruszyć na przełomie III i IV kwartału ub.r. Do dziś nie podpisano jednak żadnego kontraktu. - To kwestia najbliższej przyszłości. Prowadzimy poważne rozmowy z firmą browarniczą - mówi Łukasz Wójcik, prezes Strzelca. Czy są szanse na umowę jeszcze przed wakacjami, które dla branży napojów są szczytem sezonu? - Tak, zdążymy. Zresztą w branży piwnej sezonowość jest relatywnie mała - tłumaczy prezes Wójcik.
Na styczeń Strzelec zapowiadał zakup producenta wody mineralnej. Planował firmę zrestrukturyzować i odsprzedać z zyskiem. Dziś o projekcie cicho. - Mamy upatrzony zakład, ale nie chcemy działać w pośpiechu - wyjaśnia Ł. Wójcik. Władz firmy nie deprymują jednak dotychczasowe opóźnienia. Kolejnym wizjonerskim pomysłem jest wejście w genetykę i zastosowanie jej w hodowli bydła. Projekt jest jeszcze w powijakach. Nie przeszkadza to spółce przedstawiać go na stronie internetowej jako jednego z głównych filarów działalności.
Czy władze Strzelca uciekają od rzeczywistości? Chyba tak. Nic dziwnego - ta jest trudna. Zeszłoroczne wyniki spółki były bardzo słabe. Strata netto wyniosła ponad 5 mln zł. Spółka naraziła się też kilkakrotnie KPWiG - za niewłaściwe wykonywanie obowiązków informacyjnych oraz za znaczące rozbieżności między prognozowanymi a osiągniętymi wynikami finansowymi. Były też problemy z Kredyt Bankiem, który zajął na rachunku spółki ponad 9 mln zł (plus odsetki, których wartości nie ujawniono). Szczęśliwie strony zawarły ostatnio ugodę. Jeśli Strzelec zapłaci teraz 1 mln zł, będzie mieć rok na uregulowanie pozostałych zobowiązań wobec banku. - Porozumienie z bankiem jest dla nas dużym odciążeniem - podkreśla prezes Wójcik.
Zagubieni są właściciele drobnych pakietów akcji Strzelca. Wizerunkowi spółki nie sprzyja zachowanie jej największego akcjonariusza. Adam Brodowski - wieloletni prezes, a obecnie przewodniczący rady nadzorczej - jeszcze w połowie stycznia kontrolował 7,25 proc. kapitału zakładowego i 13,45 proc. ogólnej liczby głosów na WZA. Od tamtej pory stopniowo zmniejsza zaangażowanie w spółce. To zaskakujące, jeśli weźmie się pod uwagę jego wcześniejsze plany na część nowej strategii. O ostatnich transakcjach właściciela spółka poinformowała we wtorek. A. Brodowski ma już tylko 4,3 proc. akcji i 11 proc. głosów. Jego żona nie zmieniła w tym czasie stanu posiadania (2,9 proc. papierów i 11,8 proc. głosów). Sprawę bagatelizuje prezes Ł. Wójcik. - Pan Brodowski sprzedaje tylko akcje zwykłe, zostawia sobie papiery uprzywilejowane. Jest bardzo zaangażowany w działalność firmy - zaświadcza.