Reklama

45 lat minęło

Publikacja: 18.04.2006 08:36

Mój klient ma 45 lat. Jest Anglikiem, który przyjechał do Polski rok temu, aby objąć stanowisko prezesa filii znanej firmy. W skali jego pracodawcy jest to duży odział i stanowi dla niego ogromną szansę w rozwoju kariery. Właśnie szuka osoby na stanowisko dyrektora handlowego i członka zarządu. Już raz sparzył się przy zlecaniu doradcy personalnemu poszukiwań zewnętrznych kandydatów. Tłumaczy, co mu nie odpowiadało.

- Kandydaci byli różnej jakości, co mogę jeszcze zrozumieć, ale mi odpowiadający byli za drodzy. Tu zaczyna być, jak w Londynie. Kandydaci w sile wieku żądają astronomicznego wynagrodzenia i nie potrafią tego uzasadnić. Jakby wszyscy chcieli przejść na emeryturę w wieku 45 lat!

- Tak się dzieje w Londynie?

- Tak. Życie w Londynie jest bardzo drogie. Zwykle menedżer wyższego szczebla chce zarabiać jak najwięcej w jak najkrótszym czasie, aby móc uciec później z miasta i wieść spokojne życie. Ale właśnie chcąc zasłużyć sobie na tak wysokie wynagrodzenie wykańczają siebie. Jeśli nie padną w pracy w wieku 45 lat, to są w takim stanie fizycznym i psychicznym, że muszą układać sobie życie od nowa. Nowa żona, nowy dom, nowe życie, nowe zainteresowania...

- Polacy szybko doszli do zachodniego stylu życia.

Reklama
Reklama

- Nie wszyscy zachodni menedżerowie mają, na szczęście, takie podejście. Mam 45 lat, z czego dwadzieścia lat doświadczeń, kiedy tak naprawdę poszukiwałem samego siebie. Dopiero teraz czuję, że prawdziwa szansa w mojej karierze dopiero się otwiera. Ludzie muszą być cierpliwi.

Wygrałem to zlecenie i właśnie poszukuję kandydatów wśród najwybitniejszych dyrektorów handlowych. Na wydruku long listy pojawia się nazwisko kandydata, z którym miałem spotkanie 8 lat temu. Jego dossier w naszej bazie nie zostało zaktualizowane od tamtego momentu. Ślad po nim zaginął, ale wspomnień o nim mam tyle dobrych, że zlecam mojemu reasercherowi odnalezienie kontaktu. Kiedy udaje się wpaść na jego trop okazuje się, że ma własną firmę. Mimo nikłej szansy namówienia przedsiębiorcy do powrotu do pracy najemnika postanawiam do niego zadzwonić.

- Miło, że pan dzwoni. Od dawna żaden headhunter nie zadzwonił do mnie.

- Pamięta mnie pan?

- Tak. Oczywiście. Osiem lat temu powiedział mi pan, że najlepszą drogą, aby zostać bogatym nie jest praca najemnika, ale posiadanie własnej firmy. Był to dla mnie szok ponieważ w tamtych czasach moja pensja wydawała się bardzo obiecująca, szczególnie w porównaniu z tym, co zarabiałem wcześniej w latach komunizmu.

- Niech pan nie mówi, że miałem wpływ na to, że zdecydował się pan otworzyć własną firmę.

Reklama
Reklama

- Proszę nie być takim skromnym. Właśnie tak było.

- Z tego, co usłyszałem o pana firmie, to jest już ona dużym sukcesem.

- Tak można powiedzieć. Zostałem bogaty, ale co dalej?

- Co to znaczy?

- Rok temu przyszedł do mnie dawny kolega z podwórka. Był emerytem wojskowym w wieku 45 lat. Nie mógł znaleźć pracy. Jakby na każdym ogłoszeniu było napisane "wiek do 45 lat". Zatrudniłem go. Na początku naprawdę nie wiedziałem po co, ale szybko został naszym wewnętrznym szkoleniowcem w strzelaniu. Zaraził nas wszystkich swoją pasją. Pan strzela?

- Nie, tylko raz próbowałem.

Reklama
Reklama

- Ale czy pan zorientował się, że strzelanie nie wywołuje agresji? Wręcz przeciwnie, rozwija spokój wewnętrzny. Okazuje się to niezbędną umiejętnością w stresującym otoczeniu mojej firmy. Cała firma przeszła przez szkolenie. Strzelanie stało się naszym sportem firmowym.

- Ciekawe! Ale mówił pan, że ucieszył się, ze zadzwoniłem.

- Tak, bo właśnie chcę zmienić pracę.

- A co z pana firmą?

- Chcę zająć się moją nową pasją strzelectwem. A dosyć już mam zarządzania firmą. Czy podjąłby się pan poszukiwania mojego następcy?

Reklama
Reklama

- Aha. Teraz rozumiem. Pan nie chce być moim kandydatem, ale klientem.

Kiedy nowy klient tłumaczy mi przez telefon wymagania w stosunku do swojego następcy nie mogę skupić się, a moje myśli wybiegają Przypominam sobie błyskawicznie wszystkich kandydatów powyżej 45 lat, z którymi spotkałem się na wywiadzie. Wyraźnie zauważam trzy grupy osób. Najpierw ci, którzy mieli byle jakie doświadczenie, stali się byle kim i znajdują się w trendzie spadkowym. Potem ci, którzy wzbogacili się na tyle dużo, że mogą sobie pozwolić na kupienie drugiej młodości. I nareszcie ci, którzy mają bogate doświadczenie, częste wzloty i upadki. Oni zgromadzili nie specjalnie duży majątek, ale stali się bogaci wewnętrznie. Stali się tymi, przed którymi otworzy się droga do mądrości.

Nagle mój kandydat, który stał się klientem wyrwał mnie z rozmyślań pytając:

- Co pan sądzi?

- Yyy... A wiek? Jakie ma pan wymagania?

Reklama
Reklama

- Powyżej 45 lat.

- Tak? Dlaczego?

- Tylko tacy ludzie mają szansę skończyć własny proces indywidualizacji.

- Indywidaulizacja w sensie definicji Carla Junga?

- Dokładnie. Zresztą, jak dobrze pamiętam, pan mi o tym mówił:

Reklama
Reklama

Do 45 lat można znaleźć pracę przez ogłoszenie; ale potem, aby znaleźć pracę można liczyć tylko na siebie. Albo do 45 roku życia staliśmy się kimś, o kim się pamięta, albo powolutku wycofujemy się z czynnego życia

Zdarzenia opisane w felietonie są fikcyjne.

RSQ Management

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama