11 maja podczas walnego zgromadzenia akcjonariuszy Polmosu Białystok ma zostać podjęta decyzja o budowie instalacji do rektyfikacji spirytusu. Tym samym przedsiębiorstwo uniezależni się od dostaw zewnętrznych i obniży koszty.
Korzyści większe niż koszty
- Jestem przekonany, że WZA poprze plany zarządu dotyczące budowy instalacji. Korzyści będą znacznie większe niż koszty - mówi Bogusław Wojtach, dyrektor finansowy i członek zarządu spółki. Polmos Białystok w ostatnich latach kupował ok. 20,5 mln litrów spirytusu rocznie. W 2005 r. zapłacił za dostawy ponad 51,7 mln zł. Głównym dostawcą jest od wielu lat Polmos Toruń, od którego pochodzi około 65-70 proc. spirytusu (wartościowo) w ostatnich latach. Producent żubrówki myślał nawet o przejęciu dostawcy od Skarbu Państwa, ale nie doszło do tego z powodu niejasnej polityki prywatyzacyjnej MSP. - Nasze plany przejmowania Polmosu Toruń można uznać za nieaktualne - twierdzi B. Wojtach. Znaczącymi kontrahentami są również państwowy Polmos Konin oraz firma Jantur Nieszawa. Oba podmioty dostarczają po kilkanaście procent rektyfikatu.
Dostawca dla innych
Zarząd spółki nie chce na razie zdradzić, na ile szacuje oszczędności związane z własną produkcją rektyfikatu. Wiadomo natomiast, że pojawią się zyski. Linia rektyfikacji w Polmosie Białystok ma mieć wydajność 30 mln litrów czystego spirytusu rocznie. To sporo powyżej potrzeb zakładu. Dlatego firma sama najprawdopodobniej stanie się dostawcą surowca dla innych producentów z grupy CEDC (CEDC posiada ponad 66 proc. akcji Białegostoku); na razie dla Bolsa. - Nie widzę też przeszkód byśmy ewentualne nadwyżki sprzedawali producentom spoza grupy - mówi B. Wojtach.