- Jest ryzyko, że w tym roku zobaczymy ujemny wskaźnik rocznej inflacji - mówi Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK. Jego zdaniem, może to nastąpić w maju albo w październiku. - Nasz bazowy scenariusz zakłada, że inflacja w tych miesiącach będzie najniższa i wyniesie 0,2 proc. Przy takim poziomie ryzyko spadku wskaźnika poniżej zera mieści się w granicach błędu statystycznego - dodaje. W marcu inflacja wyniosła 0,4 proc. Prognozując jej poziom ekonomiści "pomylili" się o 0,2 pkt, zawyżając wskaźnik.
Lato czy jesień
Według Jacka Wiśniewskiego, głównego ekonomisty Raiffeisen Banku, największe ryzyko wystąpienia deflacji będzie w czerwcu i w lipcu. W podstawowym scenariuszu zakłada jednak, że wskaźnik cen konsumpcyjnych wyniesie w tych miesiącach 0,3-0,4 proc. W opinii Katarzyny Zajdel-Kurowskiej, głównej ekonomistki Banku Handlowego, deflacja może się pojawić we wrześniu i w październiku. - Ryzyko wystąpienia deflacji jest bliskie zera - twierdzi z kolei Andrzej Bratkowski, główny ekonomista Pekao.
Spadek cen żywności
- Inflacja w Polsce spada ze względu na obniżkę cen żywności, szczególnie mięsa - mówi K. Zajdel-Kurowska. - Wystarczy, że blokada eksportu mięsa na Wschód przedłużyłaby się i dodatkowo wzrosłoby zagrożenie ptasią grypą, a spadek cen mięsa może być jeszcze głębszy. Wtedy mogłoby dojść do deflacji - dodaje. Według J. Wiśniewskiego, deflacja może się pojawić, jeżeli spełni się przynajmniej jeden z trzech czynników: będą bardzo dobre zbiory w tym roku, ceny ropy ustabilizują się albo spadną, a kurs złotego ustabilizuje się albo wzmocni.