Reklama

O krok od deflacji

Inflacja może w tym roku spaść poniżej zera - ostrzegają ekonomiści. Będzie to jednak zjawisko krótkotrwałe, które nie zahamuje wzrostu gospodarczego.

Publikacja: 19.04.2006 08:11

- Jest ryzyko, że w tym roku zobaczymy ujemny wskaźnik rocznej inflacji - mówi Maciej Reluga, główny ekonomista BZ WBK. Jego zdaniem, może to nastąpić w maju albo w październiku. - Nasz bazowy scenariusz zakłada, że inflacja w tych miesiącach będzie najniższa i wyniesie 0,2 proc. Przy takim poziomie ryzyko spadku wskaźnika poniżej zera mieści się w granicach błędu statystycznego - dodaje. W marcu inflacja wyniosła 0,4 proc. Prognozując jej poziom ekonomiści "pomylili" się o 0,2 pkt, zawyżając wskaźnik.

Lato czy jesień

Według Jacka Wiśniewskiego, głównego ekonomisty Raiffeisen Banku, największe ryzyko wystąpienia deflacji będzie w czerwcu i w lipcu. W podstawowym scenariuszu zakłada jednak, że wskaźnik cen konsumpcyjnych wyniesie w tych miesiącach 0,3-0,4 proc. W opinii Katarzyny Zajdel-Kurowskiej, głównej ekonomistki Banku Handlowego, deflacja może się pojawić we wrześniu i w październiku. - Ryzyko wystąpienia deflacji jest bliskie zera - twierdzi z kolei Andrzej Bratkowski, główny ekonomista Pekao.

Spadek cen żywności

- Inflacja w Polsce spada ze względu na obniżkę cen żywności, szczególnie mięsa - mówi K. Zajdel-Kurowska. - Wystarczy, że blokada eksportu mięsa na Wschód przedłużyłaby się i dodatkowo wzrosłoby zagrożenie ptasią grypą, a spadek cen mięsa może być jeszcze głębszy. Wtedy mogłoby dojść do deflacji - dodaje. Według J. Wiśniewskiego, deflacja może się pojawić, jeżeli spełni się przynajmniej jeden z trzech czynników: będą bardzo dobre zbiory w tym roku, ceny ropy ustabilizują się albo spadną, a kurs złotego ustabilizuje się albo wzmocni.

Reklama
Reklama

W marcu złoty osłabił się co prawda do euro, ale jest obecnie znacznie mocniejszy (3,92 zł we wtorek) niż pod koniec kwietnia zeszłego roku (4,3 zł). W opinii M. Relugi, deflację mógłby obecnie wywołać spadek euro poniżej 3,8 zł (według A. Bratkowskiego do 3 zł). Ekonomista BZ WBK twierdzi jednak, że bardziej prawdopodobne jest osłabienie naszej waluty. Trudno też oczekiwać szybkiego spadku cen ropy. We wtorek na giełdzie w Londynie za baryłkę płacono najwięcej w historii - 72 USD.

Nie grozi nam

scenariusz japoński

Ekonomiści uspokajają natomiast, że nie grozi nam zjawisko takiej deflacji, która negatywnie przełożyłaby się na wzrost gospodarczy. Generalnie chodzi o to, że konsumenci widząc spadek cen, powstrzymują się od zakupów, oczekując dalszego potanienia towarów. Taki scenariusz znamy z Japonii. Utrzymującemu się od kilku lat ujemnemu wskaźnikowi cen konsumpcyjnych towarzyszył spadek PKB. Według M. Relugi, negatywne skutki spadku cen na poziom popytu w gospodarce mogłyby się pojawić dopiero wtedy, gdyby deflacja utrzymywała się przez dłuższy czas, np. przez rok.

Poza tym przed negatywnymi skutkami spadku cen chroni nas coraz silniejsze ożywienie popytu konsumpcyjnego. Jego kontynuację powinien zapewnić wzrost płac. W marcu przeciętne wynagrodzenie w przedsiębiorstwach było aż o 5,4 proc. większe niż przed rokiem. Ankietowani przez PARKIET ekonomiści spodziewali się wzrostu, ale średnio o 4,3 proc. Ich zdaniem, w razie pojawienia się deflacji, RPP obniżyłaby stopy procentowe, żeby zapobiec spadkowi popytu.

Czytaj też komentarz

Reklama
Reklama
Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama