Euro zaczęło wczorajszą sesję na poziomie 3,9300 zł, czyli dokładnie w tym samym miejscu, w którym był w piątek. W poniedziałek (w wielu krajach świata dzień pracujący) wartość naszej waluty dość znacznie wzrosła za sprawą gwałtownego wzmocnienia EUR/USD (do 1,2250 z 1,2100 w piątek), spowodowanego silnym wzrostem cen ropy do rekordowych poziomów. Na otwarciu mocno natomiast spadł kurs USD/PLN (z 3,2550 do 3,2080 na wtorkowym otwarciu).

Przez większość dnia notowania euro wobec złotego wahały się pomiędzy 3,9200 a 3,9350 przy dość niskich obrotach. Szanse na większy spadek blokował atrakcyjny kurs USD/PLN (3,2010-50), przy którym importerzy chętnie kupowali amerykańską walutę. Wzrost średniej płacy w marcu o 5,4 proc. nie zrobił żadnego wrażenia na naszej walucie. Natomiast popołudniowe dane z USA o cenach produkcji przemysłowej (wzrost miesięczny w marcu o 0,1 proc. wobec oczekiwanych 0,2 proc.) dość mocno osłabiły dolara do euro czym pośrednio obniżyły również kurs USD/PLN, dużo poniżej 3,2000. Ta zmiana wpłynęła zdecydownie na wartość EUR/PLN które złamało wsparcie na 3,9200.

W najbliższych dniach oczekujemy dość dużego wyczulenia rynku walutowego na wiadomości polityczne, szczegónie postępy w rozmowach koalicyjnych. Wszyscy są zgodni, że będzie to główny czynnik kształtujący wartość naszej waluty w ciągu najbliższych tygodni.