Podobnie jak w zeszłym tygodniu, dziś znów przyszło mi pisać, że środowa aukcja obligacji skarbowych znalazła się szybko pod wodą. Optymizm z wtorku i środowego przedpołudnia uleciał równie szybko jak się pojawił. Wczoraj rano wycena długu wprawdzie nieco wzrosła w stosunku do środy, jednak późniejsze godziny przyniosły spadki. Najważniejszym wydarzeniem na rynku długu była wczoraj publikacja danych o produkcji przemysłowej. Nie pierwszy raz jej wielkość znacznie przekroczyła oczekiwania. Tym razem jednak także ceny produkcji poszybowały w górę. Reakcja rynku mogła być tylko jedna. Inwestorzy masowo przystąpili do sprzedaży obligacji. Tych, którzy jeszcze kilka dni temu marzyli o kolejnej obniżce stóp, spotkał więc zimny prysznic (bo tym można określić wzrost rentowności papierów 5-letnich od ich środowego minimum o blisko 15 pb.). Na koniec sesji rentowność 2-letnich obligacji OK0408 wyniosła 4,28 proc., pięcioletnich PS0511 - 4,83 proc. (średnia ze środowej aukcji to 4,71 proc.) zaś 10-letnich DS1015 - 5,05 proc.

Dziś perspektywa dla rynku wydaje mi się znacznie gorsza niż tydzień temu. Ostatnie dane ekonomiczne potwierdziły wcześniejsze trendy w gospodarce, czyli bezinflacyjny wzrost. Jednak to poziom inflacji wydaje się bardziej zagrożony. W końcu ceny ropy biją wciąż kolejne rekordy.