Złoto drożało wczoraj po obu stronach Atlantyku już piąty dzień z rzędu. Ceny tego kruszcu są obecnie najwyższe od ćwierć wieku. Inwestorzy kupują złoto w obawie, że coraz wyższe światowe ceny energii spowodują wzrost inflacji. Złoto uważane jest za tzw. bezpieczną inwestycję i popyt na nie rośnie w czasach niepewnych politycznie lub gdy pojawia się groźba wysokiej inflacji, która powoduje gwałtowny spadek wartości innych aktywów, takich jak waluty czy obligacje.
Teraz mamy do czynienia i z napięciem politycznym wokół programu nuklearnego Iranu i z rekordowo wysokimi cenami ropy naftowej, które prędzej czy później wymuszą wzrost inflacji.
Od początku br. złoto w Londynie zdrożało już o 23 proc., a ropa naftowa o 18 proc. I jeśli nic nie zmieni się na arenie geopolitycznej i makroekonomicznej, to nic nie zapowiada zastopowania tej tendencji.
Na wzrost cen złota ma też wpływ wzmożony popyt na ten kruszec ze strony banków centralnych takich krajów, jak Rosja czy Chiny. Oba mają teraz rekordowe rezerwy dewizowe i zapowiadają ich dywersyfikację, tak aby uniezależnić się od wahań kursu amerykańskiego dolara. W tej sytuacji cena 700 USD za uncję złota wydaje się już tylko kwestią czasu.
Wczoraj w Londynie cena złota z natychmiastową dostawą wzrosła o 4,81 USD, 0,8 proc., w stosunku do środowego zamknięcia i wynosiła 645,01 USD za uncję. Przed tygodniem za uncję złota w Londynie płacono 596,95 USD.