Cena miedzi na londyńskiej giełdzie odnotowała szóstą z rzędu tygodniową zwyżkę. Był to najdłuższy okres wzrostu ceny od października. Przyczyną są zakłócenia w dostawach i oczekiwanie, że popyt na miedź może rosnąć jeszcze szybciej niż dotychczas.
Z Grupo Mexico, siódmego na świecie producenta miedzi, wciąż nadchodzą informacje o przerwach w produkcji. W minionym tygodniu spółka ostrzegła klientów, że w maju może nie być w stanie wywiązać się z dostaw miedzi, ale także cynku. A z drugiej strony chiński urząd statystyczny poinformował, że produkcja przemysłowa w marcu wzrosła tam o 17,8 proc. po 20,1 proc. w lutym. Chiny zużywają najwięcej miedzi na świecie i większość wzrostu popytu na miedź pochodzi właśnie z chińskiej gospodarki. Tymczasem po stronie podaży pojawiła się w minionym tygodniu jeszcze jedna niepokojąca wiadomość. Druga pod względem wielkości kopalnia miedzi na świecie, Grasberg w Indonezji, w I kwartale wyprodukowała o 34 proc. mniej tego metalu niż w takim samym okresie przed rokiem.
Rekord wszech czasów odnotowała też w piątek cena cynku. Po wzroście o 195 USD, 6,3 proc., wyniosła ona 3270 USD za tonę.
Kontrakty terminowe na miedź z dostawą za trzy miesiące zdrożały w piątek i to znacząco, bo o 329 USD, 5,2 proc., do 6625 USD za tonę. Pod koniec notowań w Londynie płacono 6600 USD. Na koniec minionego tygodnia kontrakty te kosztowały w Londynie 6139 USD.