Reklama

Weekendowa Analiza Futures

Publikacja: 23.04.2006 13:47

Kamil Jaros

[email protected]

Skończył się tydzień, w czasie którego potwierdziło się po raz kolejny, że

w tej chwili nic nie liczy się dla polskich inwestorów tak bardzo, jak

sytuacja na światowych rynkach surowcowych. Pozostałe czynniki, które

Reklama
Reklama

zwykle uznaje się za mające wpływ na ceny, tym razem zeszły na plan

dalszy. Jest to niepokojące, choćby z tego powodu, że wspomniane pozostałe

czynniki wcale nie są równie sprzyjające silnym zwyżkom cen. Tym samym,

gdy ponownie powrócą one do świadomości uczestników rynku, mogą być

poważnym argumentem za korektą obecnych wycen spółek.

"Surowcowy" charakter obecnych wzrostów cen nie przeszkadza wykorzystywać

Reklama
Reklama

politykom samego faktu zwyżki do własnych celów. Ostatnio hossę na rynku

premier Marcinkiewicz odczytał jako oznakę zaufania rynku do jego rządu.

"Najlepszym miernikiem stabilności w państwie są notowania na giełdowe. Od

pół roku, odkąd Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory, mamy do czynienia z

nieprzerwaną hossą na rynku". Dobra koniunktura ma wielu ojców i każdy

chce się pod nią podczepić. Pamiętać należy, że giełda jest kapryśna -

Reklama
Reklama

jest to nóż obosieczny. Co powie premier, gdy ceny w końcu zaczną spadać?

Tym bardziej, że nie jest to perspektywa zbyt odległa.

O takiej możliwości przypomniało w tym tygodniu srebro. Rynek ten przeżywa

okres dynamicznego wzrostu. W ostatnich tygodniach niemal każda sesja

kończyła się zwyżką cen. Analitycy prześcigają się w określaniu nowych

Reklama
Reklama

poziomów możliwego zakończenia tego ruchu. Ceny są obecnie na poziomach,

które jeszcze parę miesięcy temu uważano za niemożliwe do osiągnięcia.

Dobra passa na srebrze pomaga także naszym notowaniom za pośrednictwem

papierów KGH. Srebro idzie w górę równolegle z innymi surowcami, ale czyni

to najbardziej efektownie. W czwartek cena jednak spadła i to o prawie

Reklama
Reklama

14%! Ta zniżka wprowadziła nieco zamieszania wśród inwestorów, ale ci

szybko się otrząsnęli. W piątek ponownie ceny wzrosły odrabiając połowę

wspomnianego dynamicznego spadku.

Co spowodowało taką przecenę? Z jednej strony panujące na rynku nastroje

wyczekujące na korektę, a z drugiej ustawione niżej zlecenia stop

Reklama
Reklama

zamykające długie pozycje. Miała miejsce pierwsza większa fala realizacji

zysków. Nie oznacza ona jeszcze końca hossy na tym rynku i pewnie wkrótce

pojawią się tam nowe rekordy. Wydarzenia z czwartku powinny być to dla nas

nauczką, co prawdopodobnie wkrótce czeka większość rynków surowcowych, a

zatem i nasz rynek akcji tak mocno z nimi skorelowany.

Można sobie zadać pytanie, czy faktycznie czeka nas wkrótce spadek cen

surowców? Jest to w tej chwili dla nas najpoważniejszy czynnik ryzyka.

Patrząc na wykresy cen miedzi czy srebra można dojść do wniosku, że ceny

mogą tylko rosnąć. Taki stan rzeczy nie może trwać wiecznie. Prędzej czy

później, dojdzie do spadku, a będzie on nie mniej dynamiczny niż

poprzedzający go wzrost. Nawet nie będę się starał zgadywać, czy nastąpi

on już w tym tygodniu, czy może w którymś kolejnym. Przy takim poziomie

emocji wszystko jest możliwe.

Nastroje są cały czas optymistyczne, co pokazują choćby ostatnie

zapowiedzi zarządu KGH.. Tenże zarząd podniósł w piątek proponowany poziom

dywidendy z zysku za 2005 rok do 5,50 zł na akcję z 3,50 zł. Zapowiedziano

również weryfikację prognozy wyników finansowych na 2006 rok. Można

odnieść wrażenie, że emocje zaczynają brać górę nad rozsądkiem. Takie

wnioski są tym bardziej zasadne, gdy przeanalizujemy wypowiedzi prezesa

KGH odnoszące się do aktualnie prowadzonej polityki zabezpieczania

kursowego. Jegirmę 2 mld zł. To znaczy, że o tyle mniej

zarobi ona w wyniku nietrafionego hedgingu". "Według wyceny, którą

wykonaliśmy w styczniu, wynik całego 2006 roku byłby wyższy, bez

zabezpieczania transakcji, o około 1,4 mld zł, a teraz gdy ceny kruszcu

jeszcze skoczyły do góry, szacunki te zrewidowaliśmy i na dzień dzisiejszy

>>straty

Warto zwrócić uwagę na ten nacisk na "poprzedni zarząd" oraz kalkulację

kosztów zabezpieczenia. Niestety takie wypowiedzi dowodzą, że na czele

spółki mamy kolejną osobę, która nie ma zielonego pojęcia, na czym polega

zabezpieczenia się przez zmianami cen produkcji. Znamienne, że prezes

pozwala sobie na takie wypowiedzi dla agencji informacyjnej nie zdając

sobie nawet sprawy, że naraża się na śmieszność. Rodzi się pytanie, czy

właściciel KGH musi godzić się na taki zarząd? Wiadomo, że akcjonariat

kombinatu jest specyficzny. Rynek mimo wszystko daje jasne sygnały, że nie

ceni zbyt wysoko zdolności menadżerskich członków władz spółki utrzymując

jej wycenę relatywnie niżej od konkurencji.

Podejście prezesa do kwestii ryzyka jest zadziwiające. Kolejne jego zdanie

może tylko niepokoić: "... jesteśmy w przededniu podjęcia decyzji odnośnie

zabezpieczenia cen na przyszły rok. Mamy świadomość, że ceny miedzi idą w

górę i to być może najbardziej odpowiedni moment do podjęcia tych

decyzji". Można się zastanawiać, czy z połączeniu z utyskiwaniem na

hedging, zarząd nie zdecyduje się na redukcję skali zabezpieczenia

produkcji. Byłby to kolejny krok podnoszący ryzyko inwestycji w KGH, a

zatem i sam indeks WIG20, którego spółka ta jest liderem.

Nie należy także zapominać, że oceny działalności operacyjnej kombinatu

nadal nie są najlepsze. Tu mamy znacznie mniej optymizmu niż w przypadku

zarządu. Zdaniem większości analityków obecnie wysoka cena za akcję KGH ma

uzasadnienie tylko wówczas, gdy cen miedzi będzie się utrzymywać na

rekordowych poziomach w dłuższym okresie. Uważa się, że w przypadku

spadku ceny miedzi przecena KGHM mogłaby być szybka i gwałtowna, bo spółka

może mieć problem z ograniczeniem w krótkim czasie kosztów. Znany jest

przecież problem silnych związków zawodowych, które mają za sobą skuteczne

działania hamujące realizację mało korzystnych dla pracowników decyzji

zarządu, lub wymuszania decyzji dla nich korzystnych.

Innym rynkiem równie dla nas ważnym jest rynek ropy. Tu wpływ na poziom

notowań jest dwojaki. Z jednej strony wzrost jej ceny podbija kursy PKN,

MOL czy LTS, ale z drugiej drażni całą gospodarkę. W tym tygodniu

zanotowano kolejne rekordy na rynku ropy, a wypowiedzi analityków są

alarmujące. Można się zastanawiać, na ile w tym emocji i spekulacji. Mimo

tych rekordów cały czas ceny realne znajdują się dużo pod szczytami

wyznaczonymi w czasie kryzysu w roku 1979. Także i dziś sprawa Iranu jest

najważniejszą. Uspokojenie na tym polu prawdopodobnie wpłynęłoby na

znaczny spadek ceny ropy. Na razie jednak głowy są gorące, a analitycy

mówią o poziomach 150 dolarów na baryłkę ropy (gdyby doszło do konfliktu w

Iranie).

Rynek surowcowy zasłania inne czynniki wpływające na poziom cen. W tym

tygodniu pojawiły się dość dobre dane o dynamice produkcji przemysłowej w

Polsce. Wyniosła ona o 16,4% i przekroczyła średnią rynkowych prognoz.

Sama poprawa nie była zaskoczeniem. Gdy połączymy to z danymi o

wynagrodzeniach i zatrudnieniu w marcu (pojawiły się we wtorek) to mamy

bardzo małe szanse na to, że Rada Polityki Pieniężnej zdecyduje się na

obniżkę stóp procentowych na najbliższym posiedzeniu (25-26 kwietnia). Za obecnie sekwencji podwyżek

stóp procentowych może zacząć w coraz większym stopniu wpływać na decyzję

podejmowane przez kapitał globalny, a tym samym może wpłynąć na polski

rynek walutowy i długu. Opublikowany ostatnio protokół z posiedzenia

komitetu otwartego rynku (FOMC) sygnalizuje, że wśród jego członków

zaczyna dochodzić do głosu opinia, że dalsze podwyżki stóp nie będą

konieczne, gdyż napięcia inflacyjne są pod kontrolą, a istnieje ryzyko

zapaści na rynku nieruchomości, czy spowolnienia aktywności gospodarczej.

Rynek odebrał to jako możliwość zatrzymania podwyżek na najbliższym

posiedzeniu FOMC, gdzie stopy miałyby podniesione do poziomu 5%.

Na koniec muszę wyrazić swoje zdziwienie panującymi na rynku nastrojami.

Giełda swego czasu utworzyła wskaźnik nastrojów zwany Wigometrem. Jego

wartość wyznacza się na bazie ocen analityków i zarządzających co do

tygodniowej zmiany indeksu WIG20. Nikt chyba nie ma wątpliwości, że na

rynku mamy hossę. Trwa ona już dość długo i na razie nie było poważnych

sygnałów jej zakończenia, a tym bardziej rozpoczęcia spadków. Wydawać by

się mogło, że wzrost w takim wypadku jest kierunkiem domyślnym. Tymczasem

czytam, że "56 proc. respondentów oczekuje w przyszłym tygodniu spadku

indeksu WIG 20, a jego wzrostu spodziewa się 26 proc. [...] Wartość

wskaźnika Wigometr na koniec bieżącego tygodnia wynosi minus 30 pkt, co

oznacza wzrost wskaźnika o 3 pkt w stosunku do ubiegłego tygodnia."

Wychodzi na to, że nowe rekordy nie są wystarczająco przekonujące i

ankietowani wietrzą spadek cen. Nie jest to sytuacja odosobniona. Okazuje

się, że w ostatnich ponad 40 tygodniach jedynie 4 razy przeważała grupa

liczących na wzrost wartości indeksu, z czego tylko trzy razy Wigometr

miał wartość wyższą od 10 pkt. Tylko raz z tych czterech dodatnich wskazań

WIG20 faktycznie wzrósł, co patrząc na wykres jest zadziwiające. W

pozostałych 40 tygodniach przeważali pesymiści, co oczywiście zwykle

mijało się z rzeczywistością. To pokazuje, jak trudno przychodzi

realizacja niby prostej zasady gry z trendem. Zawsze w analizie pojawiają

się wątpliwości, ale skoro trend jest ustalony, to ostatecznie należy się

go trzymać. Niby proste, a jak widać nawet wytypowanym fachowcom

przychodzi to z trudem. Ja mimo wszystko pozostanę przy tezie, że póki nie

ma przełamanych wsparć kierunkiem domyślnym jest wzrost cen, a więc

oczekuje nowych rekordów w kolejnym tygodniu notowań. Kiedyś się ta hossa

skończy - może nawet wkrótce, ale jak widać na przykładzie Wigometru,

łapanie szczytów i walka z trendem nie jest zajęciem opłacalnym.

Wykres_1.gif Wykres_2.gif

Kamil Jaros

[email protected]

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama