Negocjacje z przedstawicielami pracodawców trwają już kilka tygodni. Dotychczas prowadzone były w poszczególnych krajach federacji. W najludniejszym z nich, Północnej Nadrenii Westfalii, odbyło się już siedem rund tych negocjacji. 29 marca IG Metall, największy na świecie związek zawodowy, wezwał 700 tys. swoich członków do krótkich przerw w pracy dla poparcia żądań płacowych.
Poza podwyżką płac o 5 proc., IG Metall domaga się także dla 3,4 mln pracowników przemysłu podniesienia wypłacanych przez przedsiębiorstwa odpraw emerytalnych i przeznaczania większych kwot na doskonalenie zawodowe zatrudnionych. Przebieg negocjacji pilnie śledzą przedstawiciele Europejskiego Banku Centralnego, gdyż ewentualna podwyżka płac oznaczałaby wzrost inflacji w strefie euro.
W poprzedniej rundzie rozmów płacowych przed dwoma laty IG Metall wywalczył natychmiastową podwyżkę w wysokości 2,2 proc. i kolejne 2,7 proc. w następnym roku. W 2002 r. związkowcy dostali 4-proc. podwyżki płac w pierwszym roku obowiązywania kontraktu i 3,1-proc. w drugim. Ale tamtą umowę wymuszono 10-dniowym strajkiem generalnym, który walnie przyczynił się do późniejszego spowolnienia niemieckiej gospodarki.
W tegorocznych negocjacjach pracodawcy na razie gotowi byli podnieść płace o 1,2 proc. w tym i w przyszłym roku, a poza tym oferowali jednorazowe nagrody w wysokości 0,6 proc. za ten rok i 0,4 proc. za przyszły. Z wypowiedzi prasowych negocjatorów obu stron wynika, że pracodawcy mogą zgodzić się na podwyżkę o nieco ponad 2 proc., a związkowcy chcą co najmniej 3 proc.
Rozbieżności wydają się więc już mniejsze. Stowarzyszenie pracodawców Gesamtmetall ostrzega, że długotrwały strajk o zasięgu ogólnokrajowym spowoduje "znaczące szkody" w przedsiębiorstwach. A perspektywy i tak nie są najlepsze. Międzynarodowy Fundusz Walutowy w minionym tygodniu obniżył o 0,5 pkt proc., do 1 proc., prognozę wzrostu gospodarczego Niemiec w 2007 r.