Reklama

Płacz

Publikacja: 24.04.2006 10:19

Na koniec spotkania kandydat, który mnie do siebie przekonał, dostaje tzw. job summary, czyli opis oferty zatrudnienia. Dokument ten zawiera trzy części: opis stanowiska, listę wymagań i krótki tekst o atutach tej oferty. Kandydat szybko przebiega wzrokiem przez opis stanowiska i dochodzi do wymagań. Są uporządkowane od twardych typu "min. 5 lat doświadczenia w prowadzeniu zakładu produkcyjnego "just on time", do wymagań miękkich, typu "szerokie horyzonty, gotowość do przyjęcia perspektywy myślenia kolegi z marketingu lub sprzedaży". Kandydat po kolei odznacza każde z wymagań, ale zatrzymuje się przy zaangażowaniu.

- Zaangażowanie. Kto to napisał? To pan, czy pana klient?

- Ja, na podstawie tego, co klient mi powiedział.

- Jak można coś takiego napisać? Zaangażowanie to podstawa. Jak można wyobrazić sobie robienie czegokolwiek bez zaangażowania?

- Tutaj chcemy podkreślić, że jest wymagane pełne zaangażowanie.

Reklama
Reklama

- Zaangażowanie bez ograniczeń. Tak pracuję.

- Bez ograniczeń?

- Taki jestem.

Kandydat wraca w tym momencie do opisu swoich doświadczeń. Mówi jeszcze raz o budowie fabryki od podstaw i zatrudnieniu, w najlepszym momencie, ponad tysiąca pracowników. Zamiast chwalić sukces tego przedsięwzięcia, bardziej koncentruje się na tym, żeby przekonać do swojego zaangażowania. Jego głos zaczyna drżeć. W oczach widać gniew. Wpadam na pomysł, aby zadać pytanie, którego nie zadałem wcześniej.

- Jak to się stało, że ta fabryka została sprzedana?

- To przykra historia. Nie wiem, czy mam serce, aby o niej mówić.

Reklama
Reklama

Po chwili ciszy, kiedy czuć było rosnące napięcie, zaczyna opowiadać o tym, jak firma matka oszukała całą polską załogę, a jego w szczególności. Mnóstwo poświęceń całej firmy zostało zmarnowanych przez obietnice, które nie zostały dotrzymane. Miało to miejsce wtedy, kiedy niesamowicie ambitne cele zostały prawie osiągnięte.

- Pamiętam, jakby to było dzisiaj. Zadzwoniłem do szefa, aby mu powiedzieć o naszych ostatnich postępach. Był piękny dzień. Czułem, jak cała załoga stoi za mną. Jednak zamiast pochwały i zachęty, której oczekiwałem dowiedziałem się, że właśnie konkurent przejmuje całość naszych operacji w Europie Środkowej. Byłem w szoku. Wychodziłem z biura patrząc na halę produkcyjną i ledwo trzymałem się na nogach. Mój zastępca podszedł do mnie i z przerażeniem zapytał, czy dobrze się czuję? Nagle zrobiło się cicho w całej hali. Wydawało mi się, że wszyscy pracownicy patrzyli na mnie.

Łza toczy się po policzku kandydata. Wyraźnie się wstydzi. Im mniej panuje nad emocjami, tym bardziej wścieka się na siebie i nagle wybucha płaczem. Jestem sparaliżowany. Nie oczekiwałem takiego przebiegu rozmowy. Kandydat jeszcze raz przeprasza, proponuje przerwę i obiecuje, że wróci po krótkim spacerze w Łazienkach. Zostając sam w pokoju zaczynam przypominać sobie spotkanie z innym kandydatem z tej fabryki i nagle przypominam sobie, jak tamten kandydat mówił o swoim szefie: "To twardziel. Nie odpuszcza nawet na chwilę. Nadaje niesamowite tempo. Kiedy jesteśmy wypluci i już prawie się buntujemy on robi gest, który przekonuje nas, że nie możemy go zostawić. Jest surowy i srogi, ale kiedy się uśmiecha widać jego dobre serce. Nauczyłem się od niego wiele. Jestem mu wdzięczny, chociaż nie wiem czy wytrzymałbym jeszcze raz z takim szefem".

Akurat do pokoju wraca mój kandydat. Odświeżony i naładowany na nowo.

- Nie wiem, co pan myśli, kiedy taki prezes jak ja się rozpłacze. Przynajmniej teraz pan widzi, jaki jest mój poziom zaangażowania. Nie potrafię inaczej i to mi przynosiło szczęście. Dumny jestem z tego, co już osiągnąłem. Jednak czasami, choć rzadko, uświadamiam sobie, jaki to oznacza koszt emocjonalny. Kiedy przeciwności burzą to, na co wiele poświęciłem, to zaciskam mocno zęby. Lider nie może okazywać wahania. Kiedy ma cel, musi twardo do niego dążyć. Jeśli zacznie słuchać syreny zwątpienia będzie stracony. Jeśli zacznie się litować nad sobą nie wyegWyczyn oznacza okrucieństwo. Liderzy nie płaczą, ale za to słono płacą.

Każdy pracodawca wymaga zaangażowania. Na spotkaniu kwalifikacyjnym kandydat będzie się czuć zobowiązany do demonstrowania swojego zaangażowania. Jednak im wyżej w hierarchii, im wyżej na drabinie kariery, tym nie tyle zaangażowanie się liczy, co "zarządzanie zaangażowaniem". A to oznacza uruchomienie swoich emocji (po angielsku e-motion, czyli energia w ruchu) i opanowanie ich.

Reklama
Reklama

RSQ Management

Opisane zdarzenia są fikcyjne.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama