Prowadzone równolegle negocjacje toczą się już od minionej jesieni, ale ostatnio nabrały tempa. Jeśli eBay dogada się z którymś z partnerów, obie strony przeznaczą przede wszystkim więcej pieniędzy na wymianę informacji o swoich klientach czy użytkownikach. Nie wiadomo na razie, o jakie kwoty chodzi, jednak końcowa umowa bądź z Microsofem, bądź z Yahoo! może być bardzo skomplikowana.
Informacje, jakie przeciekły do amerykańskiej prasy, oznaczają, że eBay zdecydował się na odwrócenie sojuszy. Do tej pory bowiem największy internetowy dom aukcyjny na świecie współpracował z Google. Władze eBay były jednak zaniepokojone ekspansją wyszukiwarki, która między innymi uruchomiła usługę ogłoszeń drobnych, konkurującą bezpośrednio z ofertą eBaya. Google rozwija też technologię elektronicznych usług płatniczych i wyraźnie przymierza się do ekspansji na rynku e-commerce.
Google nie pozostało bezczynne na doniesienia o planach eBay, i przedstawiło domowi aukcyjnemu propozycję pogłębienia współpracy. Dzięki dominacji technologii tej wyszukiwarki eBay mógłby wciąż korzystać z najlepszych możliwości reklamowania swoich usług. Dziś wielu użytkowników internetu dociera do eBay właśnie za pośrednictwem Google.
Władze eBaya nie mają łatwego wyboru. Rezygnacja z dotychczasowej współpracy może oznaczać odcięcie od nowoczesnych technologii oraz części rynku. Dalszy sojusz z Google to "wpuszczanie lisa do kurnika".