Gospodarka polska ma się całkiem dobrze. Na razie? Średniookresowe prognozy makroekonomiczne są korzystne. Do czasu? Na przekór działaniom niektórych parlamentarzystów i części domorosłych ekonomistów do Polski wciąż napływają inwestycje zagraniczne i fundusze unijne. Nad perspektywy dalszego wzrostu i rozwoju gospodarki nadpłynął jednak czarny cień Samopisu?
Wizja spółki Polski solidarnej z Polską siermiężną staje się faktem. Spełnia się czarny sen ekonomisty - najgorsza odmiana populizmu, po "wkroczeniu na salony" zajmie się kreowaniem polityki gospodarczej państwa. Nie fachowa wiedza i choćby pobieżna znajomość reguł funkcjonowania gospodarki rynkowej, ale "(nie)zdrowe chłopskie myślenie" i fałszywe doktryny pseudoekonomiczne decydować będą o kierunkach niezbędnych reform oraz instrumentach ich przeprowadzania.
Program gospodarczy Samoobrony opiera się przede wszystkim na czarnowidztwie i negowaniu osiągnięć gospodarczych ostatnich kilkunastu lat. Przeczą temu wskaźniki statystyczne, wyniki badań koniunktury, kondycja dużej części przedsiębiorstw, czy wreszcie osobiste odczucia wielu Polaków. Wbrew pozorom wielu ludzi pamięta jeszcze czasy kolejek w sklepach mięsnych, kartki na buty i permanentny brak sznurka do snopowiązałek.
Wmawianie ludziom fatalnej kondycji gospodarki jest podstawą dotychczasowych sukcesów wyborczych i popularności partii Leppera w niektórych kręgach. Wszystko jednak ma swój naturalny kres. Społeczeństwo prędzej czy później odczuje w wyraźniejszy sposób skutki wzrostu gospodarczego. Naturalnym procesem rozwojowym jest fakt, że ożywienie gospodarcze odczuwane jest nie przez wszystkich jednocześnie. Im szybszy i trwalszy wzrost, tym szersze grupy zaczynają odnosić z niego korzyści i osobiście doświadczają skutków ożywienia. Dla propagandy niepowodzeń zabrzmiał więc ostatni dzwonek do działania.
Realizacja programu gospodarczego Samoobrony w perspektywie średniookresowej oznaczać będzie podcięcie skrzydeł polskiej gospodarce, cofnięcie się w rozwoju co najmniej o kilka lat wstecz, a także utratę bezprecedensowych szans rozwojowych, zyskanych dzięki akcesji do Unii Europejskiej. O skutkach wprowadzenia gwarancji minimum socjalnego, zasiłków dla wszystkich bezrobotnych, zmiany ustawy o NBP i podatku obrotowego napisano już wiele. Wyrobionemu Czytelnikowi nie ma potrzeby o tym przypominać. A może w dających się przewidzieć działaniach nowego koalicjanta właśnie o to chodzi? Wzrost bezrobocia, hiperinflacja, upadek wielu przedsiębiorstw, kryzys finansowy, długa i ciężka recesja - to wszystko mogłoby przecież stworzyć nowe grupy zdesperowanych obywateli. Znowu będzie można głosić propagandę porażki, żerować na łatwowierności wyborców i obwiniać wszystkich wokoło za, faktyczne tym razem, porażki polityki gospodarczej. Tylko kto za niepowodzenia nowej spółki rządzącej miałby odejść zamiast Balcerowicza?