Reklama

Więcej polskich leków

Naczelna Izba Aptekarska chce, by Narodowy Fundusz Zdrowia refundował tylko najtańsze i najskuteczniejsze odpowiedniki leków. Propozycja jest korzystna dla rodzimych producentów, budżetu państwa oraz pacjentów, uderza natomiast w interesy zagranicznych firm.

Publikacja: 26.04.2006 08:02

- Już czas, by pacjenci płacili za leki mniej, a państwo rozsądniej wydawało pieniądze na refundację farmaceutyków - mówi Wojciech Giermaziak, wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej. Zaproponował, by utworzyć Centrum Informacji Medycznej, czyli zamknięty obieg informacji, które otrzymywaliby premier i minister zdrowia. Dane dotyczyłyby m.in. ceny leków i stopnia ich skuteczności. Na ich podstawie zmieniano by skład listy refundacyjnej. - Zamiast, tak jak jest teraz, leków najczęściej przepisywanych przez lekarzy, znalazłyby się na niej najtańsze i najskuteczniejsze farmaceutyki - zapewnia W. Giermaziak. Nowy lek mógłby znaleźć się na liście tylko wówczas, jeśli byłby tańszy od dotychczas refundowanych odpowiedników.

Zyskałby i budżet, i pacjent - leki mogłyby kosztować ok. 20 proc. mniej. W gronie beneficjentów siłą rzeczy znaleźliby się polscy producenci farmaceutyków - Jelfa mogłaby zyskać na tych propozycjach, ponieważ ma tanie preparaty - komentuje Rafał Łuczyński, dyrektor zarządzający pionu leków na receptę w Jelfie. - Popieram każdą propozycję preferującą polski przemysł farmaceutyczny. Dziś Departament Farmacji w Ministerstwie Zdrowia zatrudnia według mojej wiedzy około 7 osób. To za mało, by monitorować ceny leków. Siły zewnętrzne ułatwiłyby dostęp do informacji rynkowych - dodaje Andrzej Kleszczewski, prezes Polskiego Holdingu Farmaceutycznego.

Polscy producenci leków zauważają również słabe punkty propozycji. - Problem polega na tym, że trudno ocenić zarówno skuteczność terapeutyczną leku, jak i jego cenę. Bo przecież, co to znaczy koszt farmaceutyku? Jest to jego cena jednostkowa, pieniądze potrzebne do opłacenia całej terapii, a może również ewentualny koszt leczenia powikłań? Terapia tańszym lekiem może trwać 2 tygodnie, droższym 3 dni i cena specyfików się wyrównuje - analizuje Rafał Łuczyński z Jelfy.

Obecnie polski pacjent płaci aż 66 proc. ceny leku wydanego na receptę - to najwięcej w Europie. Importowane farmaceutyki są ok. 3,5 razy droższe od polskich, a ich udział w rynku to aż 35 proc. Nowe zasady refundowania leków mogłyby zmienić ten stan rzeczy.

A co na to rząd?

Reklama
Reklama

Paweł Trzciński, rzecznik prasowy Ministerstwa Zdrowia

Jesteśmy zwolennikami rozpowszechnienia informacji o lekach. Jednak propozycja Naczelnej Izby Aptekarskiej jest dla nas nie do przyjęcia. Izba przerysowuje sytuację na rynku leków w kraju. Nie zgadzamy się na to, by zewnętrzni naukowcy, którzy mogą być przecież sponsorowani przez koncerny farmaceutyczne, zbierali takie informacje.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama