- Już czas, by pacjenci płacili za leki mniej, a państwo rozsądniej wydawało pieniądze na refundację farmaceutyków - mówi Wojciech Giermaziak, wiceprezes Naczelnej Izby Aptekarskiej. Zaproponował, by utworzyć Centrum Informacji Medycznej, czyli zamknięty obieg informacji, które otrzymywaliby premier i minister zdrowia. Dane dotyczyłyby m.in. ceny leków i stopnia ich skuteczności. Na ich podstawie zmieniano by skład listy refundacyjnej. - Zamiast, tak jak jest teraz, leków najczęściej przepisywanych przez lekarzy, znalazłyby się na niej najtańsze i najskuteczniejsze farmaceutyki - zapewnia W. Giermaziak. Nowy lek mógłby znaleźć się na liście tylko wówczas, jeśli byłby tańszy od dotychczas refundowanych odpowiedników.
Zyskałby i budżet, i pacjent - leki mogłyby kosztować ok. 20 proc. mniej. W gronie beneficjentów siłą rzeczy znaleźliby się polscy producenci farmaceutyków - Jelfa mogłaby zyskać na tych propozycjach, ponieważ ma tanie preparaty - komentuje Rafał Łuczyński, dyrektor zarządzający pionu leków na receptę w Jelfie. - Popieram każdą propozycję preferującą polski przemysł farmaceutyczny. Dziś Departament Farmacji w Ministerstwie Zdrowia zatrudnia według mojej wiedzy około 7 osób. To za mało, by monitorować ceny leków. Siły zewnętrzne ułatwiłyby dostęp do informacji rynkowych - dodaje Andrzej Kleszczewski, prezes Polskiego Holdingu Farmaceutycznego.
Polscy producenci leków zauważają również słabe punkty propozycji. - Problem polega na tym, że trudno ocenić zarówno skuteczność terapeutyczną leku, jak i jego cenę. Bo przecież, co to znaczy koszt farmaceutyku? Jest to jego cena jednostkowa, pieniądze potrzebne do opłacenia całej terapii, a może również ewentualny koszt leczenia powikłań? Terapia tańszym lekiem może trwać 2 tygodnie, droższym 3 dni i cena specyfików się wyrównuje - analizuje Rafał Łuczyński z Jelfy.
Obecnie polski pacjent płaci aż 66 proc. ceny leku wydanego na receptę - to najwięcej w Europie. Importowane farmaceutyki są ok. 3,5 razy droższe od polskich, a ich udział w rynku to aż 35 proc. Nowe zasady refundowania leków mogłyby zmienić ten stan rzeczy.
A co na to rząd?