Ceny miedzi po raz pierwszy w historii przekroczyły wczoraj w Londynie poziom 7 tys. USD za tonę. Rynki obawiają się skutków zakłóceń w pracy kopalń w Ameryce Południowej i w Azji. Przy stale rosnącym popycie na miedź może to spowodować niedobór tego metalu. Bardzo aktywne zakupy widać też ze strony amerykańskich funduszy inwestycyjnych. Indeks S&P 500 zyskał w tym roku 4,8 proc., a miedź zdrożała już o 60 proc.

Ceny miedzi rosną też coraz szybciej. Na wzrost z 4000 do 5000 USD potrzebowały prawie 3 miesięcy. Z 5000 do 6000 wzrosły w ciągu miesiąca, a z 6000 do 7000 w czasie 7 sesji.

Aluminium nie drożeje w tak zastraszającym tempie, ale cena tego metalu też znajduje się obecnie na poziomie najwyższym od ponad 17 lat. I w tym przypadku decyduje popyt wynikający z szybkiego wzrostu światowej gospodarki i coraz większe zaangażowanie kapitału spekulacyjnego.

Uczestnicy również tego rynku są niesłychanie wyczuleni na wszelkie wiadomości o zakłóceniu dostaw. Barierę 2700 USD cena aluminium przekroczyła w piątek, kiedy drugi na świecie producent tego metalu, spółka Alcan, poinformował o wstrzymaniu pracy w hucie w Gove w północnej Australii.

Teraz huta w Gove pracuje już normalnie, ale wczoraj po południu za tonę aluminium w kontraktach trzymiesięcznych płacono 2770 USD, o 40 USD więcej niż na poniedziałkowym zamknięciu. W miniony wtorek na zamknięciu sesji aluminium kosztowało w Londynie 2712 USD za tonę.