Tylko w Warszawie ostatnia fala wzrostowa przebiega równie dynamicznie. Roczna zmiana WIG20 przekroczyła 70 proc. i jest najwyższa od marca 2000 roku. Węgierski BUX również ustanawia kolejne rekordy, ale w tym przypadku roczna stopa zwrotu niewiele przekracza 50 proc. Na szczycie w październiku 2005 roku zbliżała się do 90 proc. Technicznie ta fala wzrostowa nie wygląda na zbyt silną, ale w bardzo podobny sposób rozwijała się zwyżka pod koniec 2004 roku. Dopiero po zakończeniu ruchu powrotnego do przebitego wtedy szczytu wzrost nabrał właściwej dynamiki. Fakt, że BUX stracił wczoraj prawie 2 proc. o niczym nie przesądza, dopóki indeks pozostaje ponad wsparciem na 23,5-24 tys. pkt. W te okolice zbliża się również przyspieszona linia trendu wzrostowego. Do przebicia tej bariery potrzeba spadku o około 1100 pkt licząc od wtorkowego zamknięcia. Otwarte pozostaje pytanie, czy taki rozwój wydarzeń mógłby w negatywny sposób wpłynąć na notowania w Warszawie. Wprawdzie korelacja naszego rynku z giełdami zagranicznymi nie jest ostatnio szczególnie silna, ale jednym z powodów takiej sytuacji jest ograniczona aktywność inwestorów zagranicznych. Jeśli dojdzie do realizacji zysków w regionie i inwestorzy zagraniczni staną po stronie podaży, popyt ze strony krajowych instytucji może nie wystarczyć do utrzymania trendu wzrostowego.
Nie tylko BUX ma kłopoty z kontynuacją zwyżki. Turecki ISE-100 nie przebił jeszcze szczytu z końca lutego - ostatnia zwyżka jest o tyle istotna, że oddaliła niebezpieczeństwo ukształtowania na wykresie formacji głowy z ramionami. Roczna zmiana indeksu przekracza 80 proc.
Wzrost notowań ropy naftowej sprawił, że impet odzyskał długoterminowy trend wzrostowy na wykresie rosyjskiego RTS. Wskaźnik po raz pierwszy w historii przekroczył 1500 pkt, jednocześnie roczna stopa zwrotu wynosi ponad 140 proc.
Brazylijska Bovespa zachowuje się podobnie jak węgierski BUX. Po wybiciu ponad poprzedni szczyt tempo wzrostu nie zwiększyło się, ale identyczna z turecką głowa z ramionami przeszła do historii.