Choć na naszym rynku trudno dość mocno zmieniającej się nawet w krótkim czasie bazie przypisywać jakieś prognostyczne znaczenie, to jednak wczorajsze osiągnięcie przez nią dodatniej wartości jest symptomatyczne. Tym bardziej że doszło do tego przy wyraźnej obniżce liczby otwartych pozycji. Ubyło ich ponad 1300 sztuk. To może wskazywać, że z placu boju ewakuują się najbardziej zatwardziałe niedźwiedzie. Ten proces trwa już od kilku sesji, sądząc po przeciwnych kierunkach zmian wykresów LOP oraz bazy. Stanowi to wstęp do zakończenia ruchu wzrostowego.

Trudno jednak na tej podstawie mówić o większej atrakcyjności krótkich pozycji. Te symptomy stanowią raczej mocny argument za realizacją zysków z longów. Praktycznie nieprzerwana zwyżka trwa od 9 sesji. Każda seria kiedyś się kończy. Ostatnie reakcje naszego rynku wskazują, że mamy do czynienia bardziej z grą emocji. Natomiast ruchy rynku mniej znajdują oparcie w fundamentach.

Roczna zmiana WIG20 przekroczyła w ostatnich dniach 70 proc. Biorąc pod uwagę, że jesteśmy po trzech latach zwyżki, która podniosła notowania prawie trzykrotnie, to bardzo dużo. Ostatni raz w tak szybkim tempie rynek rósł ponad 6 lat temu. To daje wyobrażenie o potencjalnym przebiegu zdarzeń w momencie pogorszenia koniunktury. Korekta, która nadejdzie, będzie raczej przypominać to, co działo się wiosną 2004 r., kiedy indeks w miesiąc stracił ok. 14 proc., a nie przybierze łagodniejszy charakter. Trudno jednak przy tym odpowiedzieć na pytanie z jakiego poziomu zacznie się spadek. Porównując aktualną roczną zmianę indeksu z tymi z przeszłości, wygląda na to, że potencjał zwyżkowy jest już mocno ograniczony, ale nie musi to oznaczać natychmiastowego rozpoczęcia spadku.