Na rynkach zagranicznych sytuacja przedstawia się całkiem interesująco. Choć za oceanem ciągle trwa męczący trend horyzontalny, to jednak mocnych wrażeń dostarczają rynki środkowoeuropejskie.

Kolejna próba przełamania oporu w okolicach 1315 punktów zakończyła się fiaskiem. Po kilkusesyjnych zmaganiach, we wtorek na wykresie S&P 500 pojawiła się długa czarna świeca, świadcząca o kolejnej przegranej byków. Biorąc pod uwagę silne krótkoterminowe wykupienie rynku, można spodziewać się utrzymania spadkowej tendencji na najbliższych sesjach. W średnim i długim terminie na razie nie pojawiły się jednak żadne sygnały inwestycyjne. Indeks już od ponad miesiąca walczy z kilkuletnią linią oporu i mimo wielokrotnych prób nadal nie udało mu się jej pokonać. W związku z tym, w obecnej chwili, by można było mówić o kontynuacji lub odwróceniu trendu w dłuższym horyzoncie czasowym, niezbędne jest albo przełamanie omawianego oporu, albo naprawdę silne wybicie w dół. O ile bowiem sygnał kupna powinien być dobrze widoczny, to w przypadku rozpoczęcia spadków trudno będzie wskazać bezpieczne miejsce do otwarcia krótkiej pozycji.

Środkowoeuropejskie indeksy giełdowe zwyżkowały w okolice silnych oporów. Doskonale widoczne jest to na przykładzie BUX, który pod koniec zeszłego tygodnia zatrzymał się pod górnym ograniczeniem wieloletniego kanału wzrostowego. Warto zauważyć, że dokładnie ta sam linia zahamowywała wzrost na przełomie września i października ubiegłego roku. Nieco podobnie sytuacja przedstawia się na warszawskim parkiecie. W tym przypadku jednak indeks przełamał analogiczną linię oporu już kilka miesięcy temu, a teraz zwyżkował jedynie do górnego ograniczenia średnioterminowego kanału wzrostowego, opisującego ruch rozpoczęty na początku ubiegłego roku. Obecnie jednak, mimo wykupienia rynków i pojawienia się wspomnianych oporów, na żadnym z głównych indeksów regionu nie widać oznak końca długoterminowego wzrostu. Tym samym ewentualne pojawienie się sygnałów sprzedaży będzie świadczyło jedynie o rozpoczęciu korekty.