Mocne obsunięcie kursów KGHM i PKN przełożyło się wczoraj na znaczący spadek wartości WIG20 i kontraktów na indeks - wystarczy powiedzieć, że tak silny spadek miał miejsce ostatnio odpowiednio 28 lutego i 31 stycznia. Trzeba dodać, że zniżka PKN w czasie dnia była istotnie głębsza niż by to wynikało z ceny zamknięcia.

Różnica pomiędzy ceną minimalną a maksymalną dnia wyniosła aż 140 pkt i przy takiej zmienności nie powinien dziwić wolumen wyraźnie przekraczający 40 tys. kontraktów. Problem w tym, że do początku czwartkowej sesji hossa wydawała się niezagrożona, a na wykresie tygodniowym rysowała się duża biała świeca, oddająca siłę popytowej strony rynku. Teraz (po silnym odbiciu w ostatnich minutach sesji; po zamknięciu, a przed sesją piątkową) jesteśmy w okolicy otwarcia świecy tygodniowej, tym samym powstał ponad 100-punktowy górny knot, który całkowicie psuje wzrostowy obraz rynku. Na wykresie tygodniowym (zakładając kontynuację spadku w piątek) może powstać świeca o czarnym korpusie i pewnie na otwarciu kolejnego, mocno skróconego tygodnia, testowana byłaby połowa świecy z ubiegłego tygodnia (3080 pkt). Sądzę, że poziom ten powinien się mimo wszystko obronić. Kolejne wsparcie to psychologiczne 3000 pkt. Trzeba jednak pamiętać, że tak jak rynek sobie bez problemu poradził z tym poziomem, kiedy był jeszcze oporem, tak samo łatwo może on zostać pokonany już jako wsparcie.

Do wczoraj wygląd oscylatorów technicznych był bardzo pozytywny; nie generowały one dywergencji z głównym wykresem. Tak silna przecena nie może jednak pozostać bez echa i ich wygląd na pewno ulegnie pogorszeniu. To może i dobrze, bo wiele ze wskaźników osiągało już strefy wartości ekstremalnych, co z reguły wywoływało korekty i mogło świadczyć o postępującym wykupieniu rynku.