Do tej pory ekonomiści uznawali globalizację za czynnik obniżający inflację. Wskazywali np. spadki cen wywołane importem tanich towarów produkowanych na Dalekim Wschodzie. Od pewnego czasu na ten element zwracała też uwagę sama Rada Polityki Pieniężnej.
Zdaniem analityków NBP, tani import będzie jednak stopniowo równoważony przez inny aspekt globalizacji - przenoszenie do Polski przez międzynarodowe korporacje centrów usługowych (np. call-centers, księgowości czy rozliczeń). Tego typu inwestycje zwiększają popyt na pracowników, ci mogą żądać wyższych wynagrodzeń, a w efekcie w górę może pójść ogólny poziom cen.
- Twierdzimy, że ten proces przenoszenia usług do Polski może ulec w horyzoncie projekcji przyspieszeniu - powiedział Adam Czyżewski, szef Departamentu Analiz Makroekonomicznych i Strukturalnych NBP. Problem w tym, że skala tego zjawiska i jego wpływ na inflację nie da się oszacować. - Gdybym umiał ocenić jego efekty, to wstawiłbym do modelu. Ponieważ nie umiem, traktuję to w kategoriach ryzyka - powiedział szef NBP-owskich analityków. Czy podobne jest podejście członków RPP? - Nie wiem, czy moja opinia jest podzielana przez członków RPP, bo dyskusje na ten temat są dość burzliwe - stwierdził Czyżewski.